czwartek, 27 grudnia 2012

Rozdział 15.

Spojrzałem na zegarek, było jeszcze wcześnie, ale wiedziałem, że 22 nadejdzie szybciej niżeli bym tego chciał. Przeczesałem rękoma po moich włosach i starając zachowywać się naturalnie, poszedłem do mojego chłopaka. Cała kąpiel przebiegła dość przyjemnie, jednak w głowie miałem tylko jedną myśl i nietrudno zgadnąć jaką. Co Clarie chciała tym osiągnąć, co chciała osiągnąć wyciągając na zewnątrz stare brudy? Niestety obawiałem się tylko jednego, będzie chciała mojego chłopaka. Jakimś cudem w wannie obeszło się bez bliższego stosunku, ale Styles na pewno zauważył, że coś jest nie tak, mimo to nie pytał, za co mu w duchu bardzo dziękowałem. Sam jeszcze dokładnie nie wiedziałem pod jakim pretekstem wyjdę dzisiaj z domu, ale musiałem coś wymyślić.
Po kąpieli zdecydowaliśmy się na wspólne oglądanie filmów, co było dla mnie męczące, nie skupiałem się na tym co leciało w telewizorze, tylko prowadziłem wewnętrzny monolog, który bardziej przypominał użalanie się nad tym co zapewne się wydarzy. Nie mogłem pozwolić sobie na stratę mojego loczka, nie po tym wszystkim co razem przeszliśmy. Nie wyobrażałem sobie życia bez niego, za bardzo go kochałem, żeby dać jakiejś wrednej babie, dać nas rozłączyć. Jeżeli tylko Clarie będzie chciała, abym się z nim rozstał po prostu ją wyśmieje, a przeszłości się wyprę.
Równo o 21:30 poinformowałem Harry'ego, że idę do sklepu po piwa. Z początku chciał iść ze mną, ale przekonałem go, że sam dam sobie radę z sześciopakiem i, że zaraz wrócę. Tymczasem czym prędzej wsiadłem do samochodu i najszybciej jak potrafiłem dojechałem na miejsce. Wysiadając z samochodu zimne powietrze podziałało na mnie, jak zbawienie. Skutecznie mnie rozbudziło i sprawiło, że zdenerwowanie trochę ustąpiło. Co takiego w końcu może się zdarzyć? Dam sobie radę, zawsze daję. Wszedłem do środka, pojechałem windą do góry i pewny siebie przeszedłem przez próg gabinetu mojej szefowej, znienawidzonej szefowej.
- Co masz mi do powiedzenia? - warknąłem na nią nie czekając na śmieszne powitanie, które i tak by nie nastąpiło.
- Witaj Zayn, ciebie także miło widzieć. - odpowiedziała z uśmiechem na twarzy obracając się na fotelu w moim kierunku, wcześniej bowiem, była skierowana twarzą do okna. - Co u Harry'ego, wszystko w porządku? - kontynuowała swoją grę.
- Póki co świetnie. Możemy przejść do rzeczy? Śpieszę się, zostawiłem go w domu wpół gołego. - uśmiechnąłem się do niej zwycięsko, skoro tak chce się bawić, proszę bardzo, ja także mogę być zimnym, podłym draniem, a nawet łatwiej mi zrobić to, niżeli udawać miłego. Fakt, że skłamałem wcale nie wywołał u mnie wyrzutów sumienia, to tylko niewinne kłamstewko.
- Obawiam się, że kiedy dowie się wszystkiego o tobie, już więcej nie zobaczysz go wpół gołego. - zachichotała złośliwie, a ja musiałem naprawdę bardzo się postarać, aby jej nie uderzyć, jak można być tak zadufaną w sobie szmatą?! I jakim cudem dwa miesiące temu uważałem ją za bardzo miłą i pomocną osobę. Sam sobie się dziwiłem, że można aż tak bardzo pomylić się w stosunku do drugiej osoby. - Ale masz rację, do rzeczy. - zaczęła wyrywając mnie z zamyślenia. - Nie chodzi mi o to, żeby rozbić wasz związek, choć w zasadzie mogłabym na tym skorzystać, wiesz może czy Harry gustuje w szatynkach? - złośliwy uśmiech po raz kolejny zdobił jej twarz.
- Sądzę, że woli brunetów. - powiedziałem przez zaciśnięte zęby.
- Och, nie ważne. - kontynuowała. - W każdym bądź razie chyba nie muszę ci mówić, że wiem o wszystkim, prawda? - zapytała, a w dowodzie jej wiedzy na mój temat rzuciła plik zdjęć na stół. Spojrzałem na nią gniewnym wzrokiem i naprawdę miałem ochotę ją uderzyć i gdyby nie fakt, że to kobieta, już dawno sprawiłbym, że mój wróg leżałby z rozwaloną szczęką na ziemi. - Prawda? - zapytała triumfalnie.
- Tak. - wycedziłem wciąż na nią patrząc. - Czego chcesz?
- Chcę abyś powiedział o wszystkim Harry'emu, albo ty to zrobisz, albo ja to zrobię. Nie masz żadnego prawa go oszukiwać. Wolę, żeby sam cię znienawidził, niżeli miałby to robić z mojej winy, po za tym, po wszystkim za pewne rzuci mi się w ramiona. - powiedziała rozmarzona, jezu, czy można być bardziej żałosnym?
Bez słowa zagarnąłem zdjęcia leżące na jej biurku i wyszedłem z pomieszczenia. Wściekły opuściłem progi tego nieszczęsnego budynku. Jak ja mam to powiedzieć Styles'owi? Znienawidzi mnie. Będzie się mną brzydził, tak jak to robię ja. Nigdy więcej nie będzie miał na mnie ochoty. Nie będzie czuł do mnie tego pociągu. Nigdy więcej nie spojrzy na mnie tak, jak dotychczas.. Z pożądaniem wypisanym na twarzy... Za każdym razem będzie wyobrażał sobie jedną z tych obrzydliwych sytuacji... Znowu mnie zostawi... Nie, nie może tego zrobić.. Nie dałbym rady bez niego.
Wsiadłem do samochodu gdzie przez bezsilność pozwoliłem sobie na chwilę słabości. Siedziałem z rękoma na kierownicy i płakałem, wręcz zanosiłem się szlochem. Nie mogłem go znowu stracić, po prostu nie mogłem...
Po pięciu, może dziesięciu minutach, wziąłem się w garść i pojechałem do domu po drodze zahaczając spożywczy, gdzie kupiłem wino zamiast piw, na które nie miałem ochoty. Spojrzałem ostatni raz w lusterko i poprawiłem swoje włosy, aby nie dać Harry'emu żadnych podstaw do martwienia się, wyszedłem z auta i powędrowałem do domu. Przed wejściem do środka wziąłem duży łyk powietrza i dopiero po tym nacisnąłem klamkę. Krzycząc radosne 'wróciłem', zdjąłem płaszcz i powiesiłem go na wieszaku, a następnie pozbyłem się butów, które poprawiłem, tak, aby nie stały na środku korytarza. Potem trzymając w ręku butelkę wina wszedłem do salonu, w którym na kanapie dostrzegłem Styles'a.
- Kupiłem wino, pomyślałem, że może zrobimy sobie uroczystą kolację, co myślisz? - powiedziałem do niego kładąc butelkę na stole. Dopiero teraz miałem okazję spojrzeć dokładnie na mojego chłopaka, który patrzył przed siebie nie zwracając na mnie najmniejszej uwagi. Zaniepokojony podszedłem bliżej niego, czyżby ta szmata coś mu nagadała?! - Harry, słońce, wszystko w porządku? - zapytałem zajmując miejsce obok niego. - Hej, Styles, jesteś tutaj? - ponowiłem swoje pytanie, ponieważ przez kilka minut odpowiadała mi głucha cisza.
Kiedy chłopak nie odpowiedział na moje kolejne pytania, naprawdę się przeraziłem. Siedział spoglądając w jednym kierunku, jakby w transie. Ona musiała mu coś powiedzieć, nie widziałem innego wytłumaczenia jego teraźniejszego zachowania. Już zamierzałem się tłumaczyć, kiedy moje oczy powędrowały w tym samym kierunku, w które spoglądały jego. Zauważyłem kopertę, zaadresowaną do niego. Poznałem ją... Doskonale znałem to pismo.

~Harry
Nie mogłem w to uwierzyć. Jak mogłem doprowadzić do takiej sytuacji. Jak coś takiego on mógł pomyśleć... Zrobić... To, co niedawno przeczytałem, to było za wiele.
- Harry... Ja.. - zaczął Zayn.
- Przepraszam. - powiedziałem do niego ignorując jego słowa. Obróciłem się tak, aby na niego spojrzeć. - Dlaczego? - zapytałem i byłem Malik'owi wdzięczny, że nie musiałem uściślać swojego pytania.
- Kiedy odszedłeś.. Ja myślałem... - jąkał się. - Myślałem, że nie wrócisz, że zostawisz mnie samego, a ja... Ja bez ciebie jestem nikim. Nie potrafiłbym żyć bez ciebie... Przepraszam. - powiedział, a kilka łez spłynęło po jego policzku, podczas kiedy ja przyglądałem mu się. Był dla mnie najważniejszy, a myśl, że to przeze mnie myślał o takim rozwiązaniu, była wręcz nie do zniesienia. - Byłem niemal pewny, że do mnie nie wrócisz... Wcześniej moje kłamstwa, a później wieść, że idziesz z Clarie na randkę.. Nie mogłem tego znieść. - dodał szlochając.
- Przepraszam. - wyszeptałem. - Wiesz, że Cię kocham. Ja po prostu potrzebowałem czasu...
- Zostawiając mnie, zabiłeś jakąś część mnie... Te kilka dni.. To było najgorsze kilka dni w moim życiu... Tak bardzo za tobą tęskniłem. - on również szeptał.
Bez słowa przytuliłem go do siebie siadając na nim okrakiem. Mocno wtulił się w moją klatkę piersiową, prawie pozbawiając mnie tchu.
- Nigdy więcej cię nie zostawię. - szepnąłem mu do ucha. - Obiecuję.
- Tak bardzo za tobą tęskniłem.. - przytulił mnie do siebie mocniej.
Siedzieliśmy tak przez pewien czas przytulając się i płacząc. Byłem na siebie zły, że dopuściłem do takiej sytuacji, że zostawiłem go samego, mimo, że miałem ku temu powody, że nie sprawdziłem co u niego, że nie zorientowałem się, że jest w tak fatalnym stanie. Nie mogłem uwierzyć, że Zayn, osoba, którą uważałem za jedną z najsilniejszych osób w całym moim życiu jest taka krucha, że tak łatwo go złamać.. I mimo, że rozumiałem również siebie, to sądzę, że poczucie winy pozostanie w mojej głowie na bardzo długi czas.
Kiedy po kilku bardzo długich minutach nasze szlochy ustały, odsunąłem się odrobinkę od Malik'a i wziąłem jego twarz w moje dłonie.
- Obiecaj mi, że już więcej tego nie zrobisz. Obiecaj mi, że nigdy więcej nie będziesz myślał o śmierci. - poprosiłem patrząc w jego przepiękne czekoladowe oczy.
- A ty obiecaj mi, że nie zostawisz mnie już więcej. - powiedział z łamiącym się głosem.
- Kochanie, nie ważne co się stanie, nie ważne jak bardzo będzie źle, nigdy cię nie zostawię, rozumiesz? Nigdy. Kocham cię, zawsze będę, nie zapominaj o tym. - szepnąłem, a kciukiem wytarłem jego mokre od łez policzki. - Kocham cię. - powtórzyłem.
- Obiecuję. - odpowiedział i musnął ustami moje wargi. - Kocham cię. - szepnął poprawiając moje loki, które spadły na moje czoło. - Zawsze będę. - wtulił się we mnie, a ja w niego i wcale nie zamierzałem szybko wyswobadzać się z tego uścisku.
Przed oczami znowu stanął mi moment, w którym znalazłem owy list. Chciałem dzisiaj spędzić romantyczny wieczór w towarzystwie Malik'a. Wiedziałem, że coś jest nie tak, ale postanowiłem na niego nie naciskać, jeżeli będzie gotowy to uchyli mi rąbka tajemnicy, nie zamierzałem robić niczego na siłę, a dzisiejszym wieczorem chciałem, żeby się zrelaksował. Przygotowałem świece, kolację, która czekała już gotowa w piekarniku. Brakowało mi jedynie prezerwatyw i w tym celu poszedłem sprawdzić szafkę nocną w sypialni. Nie znalazłem tam tego, czego szukałem, ale znalazłem list. Nie otwierałbym go gdyby nie fakt, że był zaadresowany do mnie. Na środku widniał napis Harry, a pismo bez wątpienia należało do mojego chłopaka. Z początku pomyślałem, że to jakaś wskazówka, może to on chciał mi dzisiaj zrobić niespodziankę, że gramy w jakąś grę, ale kiedy zacząłem czytać owy list, szybko dotarło do mnie co to jest. Było to pożegnanie, w którym mieściły się nasze pierwsze momenty opisane z perspektywy Malik'a, to jak bardzo się mną zauroczył już od pierwszego spotkania na lotnisku, jak starał się opanować swoje emocje i nie dopuszczać myśli, że mógłby coś czuć do mężczyzny, jak podle się czuł wypraszając mnie z mieszkania, kiedy on został sam z Perrie, jak zabolał go widok mnie pobitego, jak przeżywał moją wyprowadzkę, jak czuł się tracąc mnie. Czytając to, siedziałem na łóżku, a po moich polikach leciał strumień łez. Nie mogłem uwierzyć, że on naprawdę myślał o samobójstwie. Kilka zdań na końcu po prostu zmiotło mnie z powierzchni ziemi, tym samym zdałem sobie sprawę, jak ważny dla mnie jest Zayn Malik.
Wiem, że dużo rzeczy schrzaniłem i to tylko i wyłącznie moja wina, jednak mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz, że będziesz przychodził na mój grób, a w głowie będą tylko te lepsze wspomnienia mojej osoby. Nie zapominaj, że Cię kocham, zawsze będę, niezależnie od tego gdzie będę.
Na zawsze Twój, Zayn.
________
Witajcie moi Kochani :). 
Mam nadzieję, że Święta Bożego Narodzenia minęły Wam w miłej i rodzinnej atmosferze, że Mikołaj był bogaty i, że to były jedne z lepszych świąt w Waszym życiu. 
Mam nadzieję, również, że rozdział 15 chociaż odrobinę przypadł Wam do gustu, starałam się, żeby był jak najlepszy, bo coś krucho ostatnio jest chyba z zainteresowaniem odnośnie tego bloga, komentarzy z rozdziału jest coraz mniej, co mnie martwi... Ten blog jest dla mnie niezmiernie ważny i chciałabym, aby zaciekawił jak najwięcej osób. Nie mniej jednak, jeżeli ktoś tutaj był i przeczytał rozdział, to byłabym bardzo wdzięczna za pozostawienie jakiegoś komentarza, może to być kropka, może wykrzyknik, cokolwiek, tylko żeby zasygnalizować swoją obecność, a mi dać tym energię do pisania kolejnych rozdziałów. Możecie zrobić to dla mnie? :). 
Na sam koniec chciałabym Wam życzyć wszystkiego co najlepsze w 2013 roku, żebyście postawili sobie cele i dochodzili do nich, żeby ten nadchodzący rok, był rokiem lepszym od 2012 i żeby na Waszych twarzach zawsze gościł uśmiech, a problemów było jak najmniej. Żebyście doświadczyli tej pięknej, szczerej, prawdziwej miłości, a przyjaźnie, które zawarliście, niech będą tylko i wyłącznie mocniejsze i trwalsze :). I oczywiście niezapomnianych wrażeń po sylwestrze! :D. ( Tylko spokojnie tam z alkoholem xd).
Jak zawsze się rozpisałam, ale teraz już kończę, mam nadzieję, że skomentujecie, a jeśli ktoś chciałby się ze mną skontaktować to mój numer gadu: 8393874, zawsze odpiszę każdemu :)).
Do rozdziału 16! <3.

12 komentarzy:

  1. Jak już Ci napisałam - wzruszyłam się .. kurde. chcę już kolejny rozdział .. < 3
    pozdrawiam. x

    OdpowiedzUsuń
  2. mimo że nie czytam od początku to daję radę jakoś się połapać :)
    Bardzo hm.. wzruszające i takie nie wiem jak to nazwać. Prawdziwe w pewnym stopniu :)
    Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O_O
    Huh, nie ogarnęłam końca >.< A mimo to miałam łzy w oczach. (?). Za-je-bi-sty rozdział ! <3. Taki smutny..hm, wzruszający raczej :)
    Przepiękny :)
    Oh, Tobie również życzę wszystkiego co najlepsze w 2013 roku, żeby wena nigdy Cię nie opuszczała, byś miała mnóstwo pomysłów, a Twoje opowiadania były jeszcze lepsze niż dotychczas :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No to ciekawe czy Harry będzie się tak bardzo trzymał swoich słów, gdy dowie się od Zayn'a lub ich szefowej tajemnicy Malik'a. Z drugiej strony pewnie będzie się bał od niego odejść, bo będzie myślał, że Zayn znowu będzie chciał się zabić...
    Już współczuję Styles'owi. Jego chłopak ma przed nim jakąś tajemnice i ma tą świadomość, że osoba którą kocha chciała przez niego się zabić... To musi być straszne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham tego bloga i pozostanę mu w pełni wierna ! ;x
    Czytamm go od samego początku i nie pomijam ani jednego rozdziału.
    Dla mnie jest on w pełni zajebisty, taki jaki był blog, który prowadziłaś poprzednio z przyjaciółką. Tylko szkoda, że go usunęłyście ;(
    Dobraa do rzeczy rozdział według mnie smutny i gdy czytałam końcówkę to normalnie mnie przybiło, Zayn, mój mąż i samobójstwo. Nie, nie to nie prawda, kurde i jeszcze ta baba. Zmarnowała im romantyczny wieczór. Tak się cieszę, że to ich nie rozdzieliło. Teraz skrycie wierzę, że będzie tylko dobrze.
    Genialny !

    Z niecierpliwością czekamm na next ! ;D ;3
    Pozdrawiam.

    Ps:Jeśli chciałabyś wbić na mojego bloga i skomentować byłabym bardzo wdzięczna.

    one-love-one-band-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Twój blog i zachęcam Cię do dalszego pisania bo dziewczyno: MASZ TALENT. ; ) Codziennie wchodzę na bloga z nadzieję że będzie nowa notka. ^ ^ Oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  7. I co ja mam ci napisac? Przeciez doskonale wiesz ze mi sie podobalo, mega zaskoczylas mnie tym rozdzialem oczywiscie bardzo pozytywnie! Choc wiesz czego tam sie spodziewalam ha ha ha powiem tylko... Laters baby! I czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestę Fanę...<3
    uwielbiam toooo :**

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział świetny. Zaintrygował mnie bardzo. Co było na tych zdjęciach ? Jedyne co przychodzi mi od razu do głowy to to że Zayn mógł być męską dziwką. Czy coś w tym stylu. Sory za określenie ale taka myśl krąży mi po głowie

    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i również bylabym wdzięczna gdybyś zajrzała na mojego bloga i również pozostawiła jakis ślad po sobie
    http://larrystylinsonforeverinmyheart.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejku :) świetny rozdział :> Wzruszyłam się ;) <33 Dobrze wiesz, że uwielbiam to opowiadanie. Chyba to już wiesz. + Przepraszam, że tyle nie komentowałam. Nigdy się już nie powtórzy :> xx

    http://you-in-my-bed-now.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Awwww..... Marcela, kocham Cię:*** Wspaniałe, a tylko przestań pisać to będzie źle. I tak bym Ci nic nie zrobiła, więc ok. ;) Pisz dalej,czekam na następny oraz na następny rozdział w Let's make new memories. Mam nadzieję, że takowy się pojawi. :D :**

    OdpowiedzUsuń
  12. Ok, na dzisiaj koniec! Rozdział cudowny! Myślałam, że zrobisz z Clare zołzę (i chyba faktycznie taki jest twój zamiar), ale chyba polubiłam ją na początku i teraz kazała Zaynowi powiedzieć o tym czymś, żeby nie oszukiwał Harry'ego, więc to nadal jakiś pozytyw niezależnie od tego w jak bardzo wredny sposób to zrobiła, powiedziała to w jakimś stopniu żeby bronić Harry'ego. Kto wie, może jej naprawdę na nim zależy, a nie tylko jej się podoba? :) Na pewno dowiem się później. Świetnie piszesz postaram się zajrzeć niedługo, ale nic nie obiecuję, myślę, że z oczywistego powodu. ;) xx

    OdpowiedzUsuń