niedziela, 23 grudnia 2012

Rozdział 14.

Rano obudziły mnie promienie słoneczne, które nie dawały za wygraną w pojedynku z roletami. Leniwie otworzyłem oczy i rozejrzałem się po pokoju. Obok mnie siedział Zayn z tacą na kolanach, wpatrywał się we mnie swoimi niebiańskimi oczami. Uśmiechnąłem się lekko w jego kierunku i podniosłem się z łóżka.
- Hej. - szepnął ledwo dosłyszalnie.
- Cześć. - powiedziałem głośniej, chcąc ożywić trochę atmosferę.
- Zrobiłem Ci śniadanie. - wzrok spuścił w dół, a moje oczy powędrowały w tym samym kierunku, patrząc na naleśniki z bitą śmietaną od razu zaburczało mi w brzuchu, na co usłyszałem cichy chichot Malika. - Smacznego. - przysunął tacę bliżej mnie.
- Dziękuję. - chwyciłem swoje śniadanie i nie czekając ani chwili dłużej, zacząłem zajadać się przepysznymi naleśnikami.
Przez cały czas mojej konsumpcji Zayn nie spuszczał ze mnie wzroku, co trochę mnie peszyło, to niezręczne. Jednak nie miałem odwagi poskarżyć się, w końcu przygotował dla mnie śniadanie, pierwszy raz ktokolwiek przyniósł mi śniadanie do łóżka... Moje wspomnienia z tym na pewno będą pozytywne. Kiedy opróżniłem talerz, w podziękowaniu pocałowałem Zayn'a. Pocałunek, który miał być zaledwie muśnięciem ust, przeciągnął się. Niespodziewanie leżałem przygwożdżony do łóżka ciałem mulata, a jego nabrzmiały członek napierał na mojego, skutecznie stawiając go do pionu. Zjeżdżając niżej, muskał moją nagą klatkę piersiową, jedną ręką zdjął prześcieradło, którym owinąłem swoje przyrodzenie i nie czekając wziął do buzi mojego penisa, delikatnie ssąc jego trzon, masował moje jądra. Językiem przesunął wzdłuż całej jego długości. Mój oddech był wyraźnie przyśpieszony, serce łomotało jak szalone. Ręce położyłem na jego idealnie ułożonej fryzurze.
- Zabierz je. - warknął przerywając swoją czynność. - Chyba, że mam przestać. - dodał wyraźnie drażniąc się ze mną.
Nie mówiąc nic zdjąłem ręce z jego włosów i chwyciłem się poręczy łóżka. Nie mogłem pozwolić sobie, żeby przerwał, to było zbyt dobre uczucie, aby przez własną głupotę z tego zrezygnować. Malik kontynuował swoje zadanie, doprowadzając mnie do obłędu, wiłem się po łóżku z podniecenia, a kiedy Zayn chwycił moje pośladki do góry i mój członek znalazł się w jego gardle, nie wytrzymałem i z głośnym krzykiem doszedłem mu w ustach. Ten tylko połknął zawartość, wywołując u mnie zachwyt, nie jestem pewien czy zrobiłbym to samo, prawdopodobnie zwymiotowałbym wszystko. Pocałował czubek mojego penisa, a następnie moje czoło.
- Zbieraj się, mam dla Ciebie niespodziankę. - szepnął mi do ucha tak zmysłowo, że zapragnąłem go więcej, jednak zanim zdążyłem zrobić cokolwiek zostałem w pokoju sam.
Wziąłem głęboki, uspokajający oddech i udałem się do łazienki, nago przeszedłem przez salon, w którym na kanapie siedział Malik oglądając poranne wiadomości. Gdybym nie wiedział co przed chwilą robiliśmy w życiu nie wpadłbym na pomysł, że właśnie zrobił komuś laskę. Kiedy znalazłem się w łazience, wziąłem szybki orzeźwiający prysznic, umyłem zęby, wysuszyłem włosy, po czym nałożyłem na swoje biodra ręcznik i wyszedłem znaleźć jakieś ciuchy na dzisiaj. Zdecydowałem się na czarne dżinsowe spodnie i szary sweter. Przebrałem się i usiadłem obok Malik'a całując go w policzek. Bez słowa wstał z kanapy, co trochę mnie zaskoczyło, co jest grane?
- Niespodzianka czeka. - szybko mi wyjaśnił, widząc moje zdezorientowanie.
Ah, no tak niespodzianka! Jak mogłem zapomnieć? Lub raczej jak mogłem pamiętać, po takim poranku... Na samą myśl uśmiechnąłem się. Wstałem prędko z kanapy i podążyłem za mulatem. Uwielbiam niespodzianki! Założyłem płaszcz i buty, podobnie jak Zayn i wspólnie wyszliśmy z domu. Nie raz korciło mnie, aby zapytać co to za niespodzianka i dlaczego jest taki milczący, ale z jakiegoś dziwnego powodu nie mogłem się przemóc. Zająłem miejsce pasażera w samochodzie i spróbowałem skupić się na radiu, z którego wydobywały się słowa piosenki, którą słyszałem już wcześniej. Przypomniałem sobie słowa i zacząłem śpiewać razem z radiem. Miałem małą nadzieję, że wywoła to uśmiech na twarzy mojego chłopaka, co całe szczęście się stało. Naprawdę to zaczynało się robić dziwne, że nic nie mówi, choć widziałem w jego oczach ekscytację. To musi być coś, naprawdę coś. Kiedy samochód się zatrzymał na mojej twarzy zagościł mały grymas. Praca? Naprawdę? W niedziele rano, choć w zasadzie w południe. Jaką niespodzianką może być ten budynek?
- Dobra, kompletnie nie rozumiem, mógłbyś mi wyjaśnić co nieco? - zapytałem niemal wkurzony.
- Cierpliwości kochanie. - uśmiechnął się zwycięsko i opuścił samochód.
Boże, co ja takiego zrobiłem? Przewróciłem oczami i wyszedłem z auta. Dotrzymywałem kroku Malik'owi, który szedł wprost do naszego biura. Tak w zasadzie byłem zaskoczony jakim cudem ten budynek jest w ogóle otwarty w niedziele, ale postanowiłem nie pytać. Chwycił moją dłoń, kiedy drzwi windy otworzyły się, a my znaleźliśmy się na tym właściwym piętrze. W środku nikogo nie było, więc impreza kompletnie odpadała. Zachodziłem w głowę co może być powodem naszego bycia tutaj, ale nic sensownego nie przychodziło mi do głowy. Stanęliśmy przed drzwiami naszego gabinetu, Zayn spojrzał na mnie, a na jego twarzy w końcu zagościł uśmiech.
- Gotowy? - zapytał.
- Zawsze i wszędzie. - zaśmiałem się nerwowo.
Mulat nacisnął klamkę i otworzył drzwi, gestem ręki zapraszając mnie do środka. Na pierwszy rzut oka nic się tutaj nie zmieniło, na drugi też, podobnie zresztą jak i na trzeci. Wszystko stało na swoim miejscu. Spojrzałem na Malik'a przepraszającym wzrokiem. Kompletnie nie widziałem tutaj żadnej niespodzianki. Mój towarzysz przewrócił teatralnie oczami, po czym podszedł bliżej biurka, chwycił jakąś gazetę i podał mi ją. Dopiero teraz wszystko do mnie dotarło. To była nasza gazeta, pierwszy numer naszej wspólnej gazety! Zabrakło mi języka w buzi, widząc to nad czym pracowaliśmy przez ostatnich kilka miesięcy. Przez ostatnie wydarzenia w moim życiu kompletnie wyleciało mi to z głowy. Okładka była taka jaką wspólnie zaprojektowaliśmy, duży napis 'car room' zdobił dolną część strony, na pierwszy rzut oka widać było tylko Audi A4, jego Audi A4, na którego widok zaśmiałem się w jego kierunku. W prawym górnym rogu były nasze nazwiska, świetnie komponujące się z całą resztą.
- Jest świetna. - powiedziałem z zachwytem, bo tylko tyle udało mi się z siebie wydobyć, było mi również odrobinę wstyd za moje niezorganizowanie.
- Wychodzi jutro, jeżeli sprzeda się znośnie, możemy planować kolejny numer. - jego uśmiech był duży, szczery i chłopięcy, tak to odpowiednie słowo aby określić jego teraźniejszy stan.
Nie mówiąc nic przybliżyłem się do niego i złożyłem na jego ustach delikatny pocałunek, pełen czułości i uczucia. Ten z kolei kompletnie mnie szokując przesunął mnie bliżej biurka, mocno do niego przyciskając i atakując niespodziewanym pocałunkiem, natarczywym i władczym. Mimo, że to on miał kontrolę - znowu - poddałem się jego pieszczotą, które z chwili na chwile było coraz to bardziej przyjemniejsze. Oddychałem głośno i niespokojnie, co tylko napędzało Malik'a, który zaczął pozbywać się mojego swetra, w czym tylko mu pomogłem, nie chciałem czekać ani chwili dłużej, pragnąłem go, teraz i tutaj, natychmiast. Zacząłem odpinać jego spodnie, podczas kiedy on bawił się moimi sutkami, gniotąc i ciągnąć je swoimi zwinnymi palcami. Jęknąłem głośno przez to uczucie, a Zayn, który dotychczas składał pocałunki i gryzł moje wargi, przeniósł się na moją szyję, co momentalnie wywołało u mnie podniecenie, a mój członek domagał się uwolnienia go z bokserek i spodni. Włożyłem rękę w jego bokserki, a jego męskość szybko stała się twarda i nabrzmiała. Zmiótł prawą ręką wszystko co znajdowało się na biurku i już miał mnie na nim kłaść, kiedy niespodziewanie do naszego gabinetu wszedł nikt inny, jak nasza szefowa. Szybko od siebie odskoczyliśmy, zszokowani jej obecnością, równie mocno, jak ona naszą.
- Prze.. Przepraszam.. Nie wiedziałam.. - zaczęła się jąkać, ale nim zdążyliśmy cokolwiek powiedzieć wybiegła z pomieszczenia.
- Ups... - powiedziałem, lekko się uśmiechając.
- Jak myślisz, mamy kłopoty? - zapytał Zayn z tym samym uśmieszkiem co mój, tak w zasadzie to mało przejęliśmy się zaistniałą sytuacją.
- Chodźmy z nią porozmawiać. - zaśmiałem się głośniej naciągając na siebie sweter.
Mimo, że dopiero co Clare przyłapała nas na gorącym uczynku, my wcale nie czuliśmy zawstydzenia, a chyba powinniśmy prawda?
- On nadal stoi. - zwróciłem się do mulata patrząc na swojego przyjaciela.
- Obawiam się, że będziesz musiał trochę poczekać na zaspokojenie. - Zayn puścił mi oczko i zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć otworzył drzwi i wyszedł na zewnątrz czekając aż do niego dołączę.
Nie mogłem uwierzyć, że przy rozmowie z szefową, ja będę napalony, co za żenująca sytuacja. Wziąłem kilka wdechów i wydechów i starałem się oddychać miarowo oraz spokojnie. Podszedłem do niego i spojrzałem na niego niepewnie. Co tak w zasadzie zamierzamy jej powiedzieć? Co jeśli nas za to wyleje? O kuźwa, tej wersji wydarzeń, akurat nie przemyślałem. Mulat musiał wyczuć moje wątpliwości, bo ścisnął mocniej moją dłoń. Razem poszliśmy do jej gabinetu, zapukałem niepewnie do drzwi. Niestety, odpowiedziała nam tylko głucha cisza. Mój chłopak nacisnął klamkę i drzwi się otworzyły, ale w środku nikogo nie było. Z rezygnacją pokręciliśmy głowami i zabraliśmy się do wyjścia. Clare pewnie uciekła, co wcale nas by nie zdziwiło, przynajmniej mnie, zdaję sobie sprawę jak ludzie reagują na dwójkę mężczyzn migdalących się ze sobą. Pojechaliśmy do domu, gdzie przygotowałem dla nas kąpiel, która bez wątpienia była tym, co chciałem robić, musiałem pozbyć się tego wybrzuszenia w moich spodniach.

~Zayn
- Malik, szybciej! Czekam na ciebie skarbie. - usłyszałem krzyki Harry'ego z łazienki.
Zdjąłem spodnie i koszulę, po czym pozbyłem się skarpetek i wrzuciłem je do kosza z brudnymi ciuchami. Zmierzałem do łazienki, ale po drodze odezwał się mój telefon, więc niechętnie wróciłem do moich jeansów, z których wyciągnąłem telefon i sprawdziłem kto taki śmie mi przeszkadzać, kiedy mam ochotę na mojego chłopaka, ochotę jakiej chyba dotąd nie miałem. Odblokowałem iPhona i zauważyłem, że w skrzynce odbiorczej czeka na mnie wiadomość od Clare. Przewróciłem oczami i otworzyłem sms'a.
'Spotkaj się ze mną dzisiaj o 22 w biurze. Nie mów nic Harry'emu, no chyba, że chcesz, aby dowiedział się o tym.' Przesunąłem wiadomość w dół i zobaczyłem to, czego nie chciałem już nigdy więcej widzieć, zdjęcie, jego... Ta twarz... Uśmiech...  Moim ciałem zawładnęły drgawki, a nogi momentalnie zrobiły się jak z waty. Usiadłem na kanapie oddychając nierówno. Zrobiło mi się niedobrze na widok tego zdjęcia. Skąd ta suka to ma?!
________
Cześć kochani!
Wiem, wiem, rozdział jest strasznie późno, naprawdę przepraszam. Nie tak to miało wyglądać... Mam jednak nadzieję, że nie będziecie źli, w końcu są święta, darujcie mi :D. Jejku, ale naprawdę długo się nie odzywałam, jeszcze raz bardzo przepraszam, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak szybko leci ten czas ;oo .
Co do rozdziału, wiem, że końcówka zostawia wiele do życzenia, bo kończy się w takim, a nie innym momencie, ale obiecuję, że w kolejnym (który będzie przed sylwkiem) wyjaśni się o co chodzi.
Jako, że to na pewno ostatnia notka przed Bożym Narodzeniem, chciałabym wam życzyć wszystkiego, wszystkiego dobrego, dużo zdrowia, szczęścia, mnóstwa prezentów, prawdziwej i szczerej miłości, przyjaźni na całe życie, wiele uśmiechu i jak najmniej problemów :). I oczywiście, żebyście wciąż byli moimi cierpliwymi czytelnikami, których kocham nad życie. Przy okazji chciałabym wam podziękować za te wspólne 5 miesięcy, bo tyle już prowadzę tego bloga (po raz kolejny dziwię się, jak ten czas szybko leci), jesteście niezastąpieni i mam nadzieję, że to grono się nigdy nie zmniejszy, a będzie tylko rosło i rosło! :*. Jeszcze raz kochani WESOŁYCH ŚWIĄT ♥.

6 komentarzy:

  1. Zostałaś nominowana do Libster Award na http://existsonlyforyou.blogspot.com/2012/12/libster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to za zdjecie??

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje słowa na koniec nie różniły się wcale od zdania wypowiedzianego przez Malika -.-' Suka, suka i jeszcze raz dobitnie SUKA >,< Mówię Ci, jak ją spotkasz to wymierz jej siarczysty lewy policzek. I dodaj że jest on ode mnie. Bo przysięgam, że jak taka wredota spieprzy życie Harry'emu i Zayn'owi, to ruski miesiąc popamięta -.-'
    A tak wgl to zajebisty rozdział :D No i TE scenki... mmm *O* Oby tak dalej :D.
    Oh, nawzajem- Wesołych Świąt ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. dzięki i wzajemnie.
    chyba wiem co będzie grane, będzie szantażowała Malika tym zdjęciem i wgl.
    -,-
    pozdrawiam .xd

    OdpowiedzUsuń
  5. nie jestem zbytnio w temacie, ale w sumie całkiem fajnie się to czyta :) Oby tak dalej! ♥
    http://i-feel-much-more.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mówiłam już, że jej nie lubię? Tak. Więc powtarzam wkurza mnie Clare'a! Jeśli to ona ma coś wspólnego z tym smsem to ją własnoręcznie u....
    Rozdział super jak zawsze!

    OdpowiedzUsuń