sobota, 24 listopada 2012

Rozdział 12.

Jak najszybciej powędrowałem do okienka, w którym mógłbym się czegoś dowiedzieć. Niestety, nie dość, że stałem w kolejce przez pół godziny, to i tak nic nie dowiedziałem się na temat wypadku. Oddychałem głęboko, nie chcąc się rozpłakać. Mama zawsze powtarzała, że wystarczy w coś uwierzyć, a to się ziści, więc z całych swoich sił wierzyłem, że Styles żyje, tak samo, jak i reszta pasażerów. Wydzwanianie do niego i tak nic by mi nie dało, w końcu w powietrzu nie można ich używać, a Harry zawsze przestrzegał tego właśnie przepisu. Jedyne co mogłem robić to czekać i nie tracić nadziei, jednak jak tutaj wierzyć i być spokojnym, kiedy minuty mijają jak szalone, a żadnych nowych wieści nie ma? Usiadłem na krzesłach i powstrzymując łzy próbowałem nawiązać ze zrozpaczoną już kobietą, rozmowę. Nie było łatwo, wręcz przeciwnie, było przerażająco ciężko, a ten dzień z pewnością mógłbym zaliczyć do najgorszych w moim życiu.

~Harry.
Byłem zażenowany sytuacją z dzisiaj, mogłem spodziewać się wszystkiego, ale nie tego, nie tego, że mój były chłopak mnie pocałuje. I fakt, może to i nie była moja wina, ale obwiniałem siebie o to. Chwyciłem pierwszy lepszy przedmiot leżący obok mnie i cisnąłem nim mocno w ścianę, pech trafił, że wypadło na mojego iPhona, a widząc go leżącego na podłodze w kilku częściach mocno walnąłem sobie ręką w czoło. "Hazza, ogarnij się, już spokój." Powtarzałem w myślach, ale nie było mowy na uspokojenie się. Targało mną milion różnych emocji, jednak to złość dało się wyczuć najbardziej. Wstałem z łóżka i wyszedłem szybkim krokiem z mojego pokoju i powędrowałem do łazienki, wziąć kąpiel, długą, relaksującą kąpiel. Całe szczęście, kiedy wyszedłem z wanny, byłem już w lepszej formie, starałem się skupić na czymś innym i udało mi się. Przecież musiałem zadzwonić do Malik'a poinformować go o tym, że nie zdążyłem na samolot, ciekawe tylko co powiem mu, kiedy zapyta się co było tego przyczyną... Owinąłem sobie ręcznik wokół bioder i wyszedłem z łazienki, po czym wtargnąłem do mojego pokoju i pozbierałem części mojego iPhona, po czym złożyłem je w jedną całość. Całe szczęście, oprócz kilku zarysowań, był jak przedtem. Włączyłem go i wystukałem numer telefonu do Zayn'a, nie powiem, lekko bojąc się rozmowy, którą zaraz przeprowadzę. Mulat odebrał dosłownie po jednym sygnale nie dając dojść mi do słowa. Zaczął mówić coś o jakimś wypadku, o tym czy jestem cały, że mnie kocha i żebym o tym nigdy nie zapominał.
- Zayn, poczekaj... - próbowałem coś powiedzieć, jednak na próżno, ponieważ ten nie przestawał nadawać swoim długim, jakże sprytnym językiem. - Malik, zamknij się! - warknąłem przez telefon uciszając go, ponieważ naprawdę mało brakowało, a płakałby do telefonu, całe szczęście to podziałało, a ja mogłem mu streścić moje spóźnienie się na samolot.
Oczywiście nic nie wspominając o Brayan'ie, ponieważ stwierdziłem, że to nie rozmowa na telefon. Poinformowałem mojego chłopaka, że jutro na pewno się nie spóźnię i zobaczymy się niebawem, po czym rozłączyłem się i ubrałem, ponieważ wciąż stałem zawinięty w ręcznik. Następnie sprawdziłem najbliższe loty do Londynu i zamówiłem bilet na rano, tak, żeby jak najszybciej znaleźć się u boku kogoś, kogo naprawdę kocham. Przy okazji zrozumiałem jego zachowanie kiedy odebrał ode mnie telefon, wyobrażam sobie jak bardzo musiał się martwić, a ja po raz pierwszy podziękowałem losowi za to co się stało.
Tym razem nie dało się uniknąć pożegnania z moją rodziną i nie ukrywam, nie należało to do najłatwiejszych pożegnań, kto wie, kiedy następnym razem się spotkamy, a co ważniejsze przy jakiej okazji? Obiecałem mojej mamie, że odwiedzę ich tutaj z Zayn'em i to słowo mam zamiar dotrzymać. Starałem się nie rozpłakać, ale na próżno, moje oczy zaszkliły się przy pierwszym uścisku z mamą, podobnie zresztą było z bratem. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę jak wiele dla mnie znaczą. Nie chcąc jednak przedłużać już i tak ciężkich chwil, wsiadłem prędko do taksówki, która zawiozła mnie na lotnisko. Całe szczęście leciałem pierwszą klasą, co zdarzyło się w zasadzie po raz pierwszy, ale nie było to złe doświadczenie, choć mógłbym się bez tego obejść. Tak w zasadzie to był tylko i wyłącznie pomysł Malik'a, który już był przewrażliwiony, jeżeli chodzi o moje bezpieczeństwo, choć nie bardzo rozumiałem co takiego pierwsza klasa mogłaby mi dodatkowego zaoferować, jednak nie chciałem się z nim sprzeciwiać, przez wzgląd na jego stan.
Czas spędzony w samolocie minął naprawdę bardzo szybko i przyjemnie. Wyszedłem z tych luksusów, znalazłem swój bagaż i rozejrzałem się za moim chłopakiem, który całe szczęście szybko pojawił się w zasięgu mojego wzroku. Rozglądał się po całym lotnisku, szukając mojej twarzy, aż wreszcie na nią napotkał, a ja delikatnie się do niego uśmiechnąłem, po czym jak najszybciej ruszyłem w jego kierunku, a on w moim. Przytulił mnie do siebie chyba najmocniej jak potrafił, ponieważ aż zabrakło mi tchu.
- Zayn, dusisz mnie. - odpowiedziałem lekko rozbawiony, a on uwolnił mnie z uścisku, po czym szybko wpił się w moje wargi. Językiem szybko pokonał szereg moich zębów, aż natknął na mój. Napierał na mnie całym swoim ciałem i szczerze mówiąc, byłem zaskoczony, pierwszy raz pocałował mnie w miejscu publicznym. Opuszkami palców przejechałem po jego policzku. Nasze języki walczyły o dominację, jednak żaden nie miał zamiaru się poddać. Był to jeden z najlepszych pocałunków, namiętny i pełny uczucia.
- Tęskniłem za tobą. - wymruczał mi do ucha, kiedy oderwaliśmy się od siebie.
- Ja za tobą także. - szepnąłem, po czym przegryzłem delikatnie płatek jego ucha, na co szeroko się uśmiechnął.
Następnie opuściliśmy lotnisko i udaliśmy się na parking, gdzie spakowałem swój bagaż, po czym zmierzałem na miejsce pasażera, jednak nie dane było mi wsiąść, ponieważ przy moim boku zaraz pojawił się mulat i włożył mi do ręki kluczyki jego najcenniejszego Audi A4.
- Poprowadź. - mruknął, a ja aż otworzyłem ze zdziwienia usta.
- Mówisz serio? - zapytałem z niedowierzaniem, przecież to wózek, którym NIKT oprócz Malik'a nie jeździ, a tymczasem, on jak gdyby nigdy nic każe mi prowadzić to cacko.
- Wsiadaj zanim się rozmyślę. - odpowiedział zadowolony.
Nie czekając na nic więcej, szybko zająłem miejsce kierowcy i ruszyłem. Auto prowadziło się naprawdę przyjemnie i w końcu zrozumiałem dlaczego znaczy dla niego tak strasznie wiele.
- Do mnie, czy do Ciebie? - zapytałem na skrzyżowaniu, choć może stwierdzenie 'do mnie' nie było najlepszym, biorąc pod uwagę, że wciąż zostawał mi tylko hotel.
- Do mnie. - odpowiedział patrząc przed siebie z nieodgadnionym wyrazem twarzy, a ja skręciłem w lewo, kierując nas do jego mieszkania.
Przez drogę wydawał się jakby spięty, ale może to dlatego, że bał się o swój samochód? Nie zdziwiłoby mnie to. Jednak dowiozłem nas na miejsce szybko i bez żadnego otarcia samochodu. Wysiedliśmy z Audi i udaliśmy się na górę, gdzie teraz to ja zacząłem się denerwować. Co mu powiedzieć, od czego powinienem zacząć, czy na pewno mu to powiedzieć? Choć na to ostatnie pytanie od razu sobie odpowiedziałem, musiałem mu powiedzieć, szczerość to podstawa. Ustawiłem swoje walizki w pokoju i chciałem się rozebrać, niestety Malik nie dał mi tej szansy, ponieważ zaraz naparł na mnie z całej siły, nie zostawiając po między nami żadnej szparki, po czym pocałował mnie w usta raz jeszcze penetrując wnętrze moich policzków. Jednak musiałem mu przerwać, kiedy zaczął rozbierać mnie i siebie.
- Zayn, poczekaj, musimy pogadać. - wysapałem podniecony jego dotykiem na mojej skórze, niech to szlag, że muszę przerywać taką chwilę.
- Pogadamy później, teraz mam ochotę na ciebie. - wymruczał mi do ucha, po czym wrócił do całowania mojej szyi i odpinania koszuli.
- To naprawdę ważne. - upierałem się przy swoim, a Zayn odsunął się ode mnie przewracając oczami, po czym usiadł na kanapie i nakazał zrobić mi to samo.
- Co jest takiego ważnego? - wysyczał wściekły, o nie, to zły znak.
- Nie denerwuj się, proszę. - zacząłem, a jego oddech powoli się uspokajał. - Zanim to, wiedz, że cię kocham i tylko ciebie, nikogo innego. Jesteś moim światem, rozumiesz? - spojrzałem na niego pytająco.
- Hazza, zaczynam się bać... - ściszył swój ton, a w jego oczach dało się zauważyć strach.
Spojrzałem na moje splątane ręce, bałem się, naprawdę się bałem jego reakcji.
- Kiedy byłem w tam, w Nowym Yorku... - próbowałem dobrać odpowiednie słowa. - Wczoraj zadzwonił tam dzwonek, no i padło na mnie, żeby otworzyć drzwi.. - zrobiłem sobie przerwę, cholera, nagle chciałem się z tego wycofać i wrócić do całowania jego szyi, ale wiedziałem, że to niemożliwe. - To był Brayan.. Mój były. - wyjaśniłem mu, a on tylko wpatrywał się we mnie przerażony, zresztą sam taki byłem.. - On mnie pocałował Zayn, ale ja go odepchnąłem, naprawdę. To nic dla mnie nie znaczyło. Wyjaśniłem mu, że mam ciebie i nie chce mieć z nim nic wspólnego, kazałem mu się wynosić. - powiedziałem na jednym wydechu.
Mulat siedział i patrzył przed siebie pustym wzrokiem. To wcale nie był dobry znak.
- Powiedz coś. - szepnąłem, przerywając kilkusekundową ciszę.
- Kochasz go jeszcze? - zapytał cichutko z bólem w głosie.
- Co?! Nie, nie kocham. Zayn, jesteś dla mnie najważniejszy. To ciebie kocham i tylko ciebie. - szybko mu wyjaśniłem.
Wciąż wpatrywał się przed siebie, a cisza stawała się nie do zniesienia.
- Nie pojedziesz tam więcej sam, okej? - powiedział do mnie i w końcu na mnie spojrzał.
- Dobrze. - powiedziałem, ponieważ sam nie miałem zamiaru ruszać się gdziekolwiek bez niego. - Między nami wszystko okej? - zapytałem, ponieważ było naprawdę niezręcznie.
- Tak. Wszystko w porządku. - uśmiechnął się po czym likwidując dzielącą nas odległość przytulił się do mnie, a ja musnąłem ustami jego włosy. - Kocham cię. - wyszeptał.
- Ja ciebie też, Zayn, ja ciebie też. - chwyciłem jego podbródek i zmusiłem go do popatrzenia na mnie. - Tylko ciebie. - powiedziałem i złączyłem nasze usta w pocałunku, głębokim i namiętnym, pocałunku, który momentalnie zmienił się w coś więcej.
Naparłem na niego mocno, tak, że to ja byłem nad nim i muskałem jego skórę moimi wilgotnymi ustami.
- Poczekaj. - wysapał, a ja momentalnie się zatrzymałem. - Mam pytanie. - spojrzałem na niego wzrokiem mówiąc 'mów dalej słucham cię', a on kontynuował. Jego prośba wywołała na moich ustach niemały uśmiech.
________
Długo musieliście czekać na ten rozdział i bardzo za to przepraszam. Za wszelkie błędy także. Myślę, że nie wyszedł ten rozdział tak źle.
Jeśli ktoś chciałby się ze mną skontaktować to gadu: 8393874 , ask: http://ask.fm/SwaggieLilly :) xx.
Laters Babies! :) xoxo.

10 komentarzy:

  1. osobiście to kiedyś Cię uduszę za to, że przerywasz w tym o to momencie .. -,- no nie kurde .XD to jest NIEWYBACZALNE !
    ale i tak rozdział CUDOWNY .. : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka prośba xxDD
    no jaaaaka noooo ??? !!!
    nooooooo umrzesz noooo xDDDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka prośba???? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ejj w takim momencie prarwać, eh ty zla i nie dobra!

    Ale prowadzenie Malikowego autka pierwsza klasa:D W końcu to jego perełka... i jakie zaufanie do Hazzy :P Nie będę mówić skąd:P

    OdpowiedzUsuń
  5. O ja jakie poświęcenie ze strony Zayn'a. Dał mu prowadzić... Nie wierzę. :d
    Wcale się nie dziwię, że Zayn była tak podekscytowany tym, że Harry do niego zadzwonił. W końcu miał lecieć samolotem, który się rozbił. Więc całkowicie go rozumiem, że nie dawał dojść Loczkowi do słowa.
    Dobrze, że Malik wykazał się zrozumieniem i nie był zły na Hazzę za ten pocałunek. W sumie to gdyby był na niego zły, musiałabym użyć niezbyt ciekawych słów w jego kierunku, bo po pierwsze Hazz nie odwzajemnił pocałunku i to on był całowany, a po drugie Malik zachował się wcześniej o wiele gorzej.
    No i chyba nie jest dziwne, że intryguje mnie ta prośba? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostałaś właśnie nominowana do Liebster Award ! ;D
    Więcej informacji tutaj : http://one-love-one-band-one-direction.blogspot.com/2012/11/liebster-award-xd.html x

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny blog, cudne tło... och ten naćpany wzrok Zayna :3
    Harry jest homo! OŁ EM DŻI, lubimy ;> Będę czytać dalej, pisz pisz pisz i oczekuję, że niedługo pojawi się kolejny rozdział, który przyjdzie mi z uśmiechem przeczytać :D
    +Zapraszam do nas :> -> http://theysaywearetooyoungonedirectionstory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Dostałaś nominację do Libster Award :)
    Więcej informacji na blogu: he-me-and-love.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostałaś nominowana do Liebster Award. Pytania u mnie na blogu: http://cody-simpson-is-on-my-mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń