poniedziałek, 24 września 2012

Rozdział 6.

Pierwszy wieczór, który spędziłem w Londynie sam, bez mulata, bez jego uśmiechu, bez durnych żartów... Leżałem  na łóżku w pokoju hotelowym numer 69 i wpatrywałem się tępo w sufit. Nie mogłem pojąć tego co stało się w moim życiu w zaledwie półtorej miesiąca. To wszystko przypominało, jakiś bajzel, którego za nic w świecie nie mogłem ogarnąć. Z jednej strony cieszyłem się z przeprowadzki tutaj, nikt mnie nie obraża, ludzie mnie lubią, a przede wszystkim poznałem Malik'a i nie, nie uważałem go za błąd, mimo tego wszystkiego co się zdarzyło, był szczęściem, ale przecież każde szczęście kiedyś się kończy. No i druga strona, ta ciemna, przez którą chciałbym znowu wrócić do Nowego Yorku, Zayn i to jak mnie potraktował, a myśl, że znalazłem miłość tam gdzie nie powinienem, wcale nie ułatwiała sprawy. Chwyciłem telefon leżący obok mnie i zadzwoniłem po obsługę hotelową, zimna wódka, była moim jedynym życzeniem. Kiedy usłyszałem odgłos dzwonka, niemal natychmiast podniosłem się z łóżka i ruszyłem, po to, co zamówiłem. Szczupła blondynka podała mi wiaderko, w którym znajdowała się butelka przezroczystego napoju, otoczona kostkami lodu i zestaw kieliszków, pewnie myślała, że nie jestem sam.
- Dziękuję.- uśmiechnąłem się do niej i zniknąłem za drzwiami swojego pokoju.
Nalałem sobie kieliszek wódki, po czym zacząłem szukać jakiegoś filmu w telewizji. Na widok tytułu 'Rytuał' lecącym na kanale ósmym, prawie zakrztusiłem się napojem.
- Cóż, skoro nie miałem okazji, żeby obejrzeć go do końca w towarzystwie mulata, to należy to uczynić samemu. - powiedziałem sam do siebie i odłożyłem pilot obok pełnej jeszcze butelki.
Oglądanie początku przyszło mi nadzwyczaj łatwo, może dlatego, że wiedziałem już co się wydarzy, a może było to spowodowane kilkoma kieliszkami, które zdążyłem już wypić. Ciężko było bez żadnego soku, ale dałem radę i po połowie filmu, butelka była już tylko do połowy pełna, a cała akcja dziejąca się na ekranie zaczęła mnie śmieszyć, po prostu siedziałem, piłem i śmiałem się wniebogłosy z tego co widzę. W końcu byłem tak bardzo nawalony, że nie wiedząc kiedy zasnąłem.
~~
Pół niedzieli spędziłem w pokoju hotelowym i leczyłem kaca, nigdy nie miałem dobrej głowy do picia, więc nie wyglądałem zbyt dobrze. Po 15 postanowiłem zrobić sobie krótki spacer, zwiedziłem okolicę ze słuchawkami w uszach, a po dwugodzinnym chodzeniu bez celu po Londynie, wróciłem do hotelu, gdzie położyłem się spać. 
Rano obudził mnie mój budzik, więc wstałem ogarnąłem się i wyruszyłem do pracy, po drodze kupiłem sobie kawę i słodką bułkę, ponieważ zrobiłem się trochę głodny. Od progu przywitała mnie Charlotte, wręczając mi stos kopert, w większości były to bzdury, które i tak olewałem. 
- A gdzie zgubiłeś Zayn'a? - zapytała się mnie, kiedy już miałem odchodzić. 
- Dojedzie później. - uśmiechnąłem się do niej i jak nie ja, poszedłem do góry schodami. 
Jej pytanie niewątpliwie zbiło mnie z tropu, nie wiedziałem co mam odpowiedzieć, ale wydało mi się, że całkiem dobrze wyszedłem z tej sytuacji.
Usiadłem za biurkiem i zacząłem robić to, co powinienem, do czasu, kiedy mulat wtargnął do naszego wspólnego miejsca pracy. Na wejściu przywitał mnie szczerym uśmiechem i cichym 'hej' i chociaż najchętniej przytuliłbym go do siebie, to odpowiedziałem mu jedynie 'cześć', starając się nie spojrzeć na niego nawet kątem oka. Zajął miejsce przy swoim komputerze i ze skupieniem zaczął pisać swój artykuł, o którym wcześniej tyle rozmawialiśmy. Aż chciałoby się powiedzieć 'serio, przecież mówiłeś, że Ci zależy, a teraz mnie, jakby nie patrzeć ignorujesz?' Boże, co za zrządzenie losu. Przewróciłem oczami i starałem się skupić na swoim zajęciu, co przychodziło mi naprawdę bardzo trudno, bo każde westchnięcie Malik'a przykuwało moją uwagę. Całe szczęście kilka minut później siedziałem już pochłonięty opisywaniem bohatera, którym był jakiś dwunastolatek, który uratował swoją rodzinę, dzwoniąc w czasie pożaru po odpowiednie służby, niestety wcześniej czy później, mój spokój musiał zostać naruszony. Do naszego biura, bez żadnego pukania, wtargnęła przepiękna niebieskooka blondynka, która od razu zawiesiła się na barkach Zayn'a. Tak, to była Perrie. Wytrzeszczyłem oczy, nie mogąc uwierzyć w to co widzę, przecież oni ponoć zerwali, więc dlaczego Edwards całuje chłopaka w policzek, mówiąc jak bardzo się za nim stęskniła? Powody były dwa albo Zayn mnie oszukał albo dziewczyna jest jakąś psycholką, która nie rozumie słowa 'koniec' i szczerze mówiąc bardziej wierzyłem w tą pierwszą. Czułem jak moje poliki płoną, a w żołądek przewraca się w moim brzuchu. Nie mówiąc nic, po prostu wyszedłem z pomieszczenia i udałem się na zewnątrz, po drodze ignorując wszystkie głosy skierowane do mnie. Malik po raz kolejny zrobił ze mnie kretyna i czemu mnie to w zasadzie nie dziwi, co? To chuj patrzący tylko na swoje uczucia. Wybiegłem z budynku i podążyłem do najbliższego parku, zatrzymałem się jedynie w kiosku i kupiłem paczkę fajek, po czym siadając na ławce odpaliłem jednego papierosa, wciąż nie mogąc w to wszystko uwierzyć. Karciłem siebie w myślach, za swoją naiwność, za całe te gówno, w które się wpakowałem i mimo, że teraz powinienem zostać niewzruszony, to widok ich razem wywołał u mnie taką, a nie inną reakcję. Tak, to jest, kiedy na kimś zależy Ci za bardzo, a mi niewątpliwie zależało. 'Styles ogarnij dupę, bądź silny' po kilkunastu minutach uświadamiania sobie, że właśnie to należy zrobić, wstałem i jak gdyby nigdy nic wróciłem do biura. Z uśmiechem na twarzy odpowiadałem każdemu, który się do mnie zwrócił.
- Harry! - usłyszałem za sobą, więc trochę zwalniając, odwróciłem się, czego zaraz pożałowałem, bo idąca z naprzeciwka Clarie, która trzymała w ręku kubek gorącej kawy, wpadła na mnie, wylewając jego zawartość na moją bluzkę.
- Boże, Harry, przepraszam! - przejęła się i zaraz stała przede mną ze ścierkami papierowymi, którymi mnie wycierała.
- Nic się nie stało. - wysiliłem się na uśmiech, chociaż wcale mi do niego nie było. - Naprawdę, nie przejmuj się. Pójdę do łazienki. - zwróciłem się do niej i ruszyłem w stronę toalety.
Zdjąłem moją białą koszulkę i chcąc ją uratować zamoczyłem ją w wodzie, ale niestety, nadawała się ona jedynie do wyrzucenia. Cóż, mówi się trudno. Wyszedłem z łazienki i z nagim torsem podążyłem do mojego i Malik'a biura, widząc mnie od razu poderwał się z krzesła, chociaż kiedy zobaczył, że nie mam górnej części garderoby, jakby się zawstydził.
- Gdzie twoja koszulka? - zapytał.
- Gdzie twoja Perrie, z którą rzekomo zerwałeś? - nie mogłem się powstrzymać, aby tego nie powiedzieć i spojrzałem na niego z pogardą.
- Styles to nie tak, jak myślisz, naprawdę. - zaczął, ale nie dane było mu skończyć.
- Błagam, nie tłumacz się, nie powinieneś. - uśmiechnąłem się i usiadłem za biurkiem.
- Proszę Cię wysłuchaj mnie, wytłumaczę Ci to, ona po prostu...
- Jezu, Malik, skończ. Rozumiesz? Skończ. Nie chcę tego słuchać. - chciałem coś jeszcze dodać, ale do naszego biura wparowała Clarie.
Super, jeszcze jej tutaj brakowało. Dziewczyna w ramach przeprosin zaprosiła mnie na kolację, dzisiaj wieczorem. Z początku nie byłem pewny co mam odpowiedzieć, kolacja z szefową, która na dodatek na mnie leci? Nie zapowiadało się zbyt ciekawie, ale chcąc dokonać pewnego rodzaju zemsty na Zayn'ie zgodziłem się i umówiłem z Clarie na 19. Uśmiechnięty od ucha do ucha usiadłem na krześle i zacząłem pisać swój artykuł.
- Masz, ubierz się, rozpraszasz mnie. - zwrócił się do mnie mulat i rzucił w moim kierunku czerwono niebieską koszulę w kratę i tutaj coś jakby we mnie pękło.
Naprawdę, miałem założyć jego koszulę? Po chwili bicia się z myślami, jednak ubrałem ją, ponieważ świecenie swoim ciałem na lewo i prawo nie wydawało mi się wcale fajne, a przede wszystkim zaczęło robić mi się zimno. Rzuciłem do Malik'a jedynie, krótkie 'dziękuję' i wróciłem do pracy, wcześniej wciągając zapach, który pozostał na ubraniu. Dalej to samo, czekolada...  
~~
Smoking, niezbyt widziałem siebie w nim, ale wypadało jakoś wyglądać na spotkaniu z szefową. Wyperfumowałem się i prawie byłem gotowy, kiedy niespodziewanie po pokoju rozległ się dźwięk dzwonka. Spojrzałem na zegarek, była 18:50, to pewnie Clarie, więc krzycząc po drodze, że już idę, doszedłem do drzwi i otworzyłem je. Ku mojemu zaskoczeniu przede mną nie stała wysoka szatynka o przepięknym kształcie figury, lecz mniej więcej mojego wzrostu chłopak o brązowych tęczówkach i czarnych włosach, na których pojawiło się jedno blond pasemko. Bez słowa wszedł do pomieszczenia i zamykając za sobą drzwi na klucz podszedł do mnie bliżej. 
- Możemy pogadać? - zapytał cichutko, na tyle, że dostrzegłem w tym coś pociągającego i moje nogi zrobiły się, jak z waty.
- Śpieszę się. - odpowiedziałem głośniej, po czym ogarniając swoje emocje odwróciłem się i zacząłem iść do salonu. 
Po chwili poczułem na swoim nadgarstku dotyk mulata, który szybko przygwoździł mnie do ściany i bez wahania wpił się w moje usta. 
________
Na początek PRZEPRASZAM, po pierwsze, że rozdział jest tak późno, ale zrozumcie, szkoła, głowa, problemy, jeszcze jestem przeziębiona ;|. A po drugie to, że kończę w takim momencie i, że to wszystko jest takie pogmatwane xD.
Miałam się poprawić, ale nie wiem czy mi to do końca wyszło... 
Od dzisiaj mam minus jeden obowiązek, więc więcej czasu na pisanie łołołoło ;D. No i ogółem to JARAM SIĘ LWWY !!!!!!!!! :3. Wiem, że minęło już trochę czasu od premiery, no, ale nie miałam okazji się z wami pojarać tym xD. Najlepszy moment to, jak Hazza skacze na trampolinie z bananem między nogami, jak to zobaczyłam to od razu śpiewałam 'I'm banana, I'm banana' haha, rozwalił mnie tym :D. Malik w mokrej koszulce *________________* *le ja umieram* i chyba na ten temat nie muszę nic dodawać. Nialler, moim zdaniem w tym teledysku jest fchuj przeprzesłodki ♥. Lou, jak popierdziela tym dżipem, to też lałam :D . I Liam, jak strzelił gola, to zrobił taką fajną minę, mi się mega spodobała :3. 
+ Słyszeliście o dziewczynie, która dała Louis'owi balonik z napisem 'I ship this bullshit'? Nie wiem, jak wy, ale ja jestem z niej max dumna <3. 
+ Nowy pojawi się... Nie wiem, kiedy, ale postaram się szybko :D. Kontakt ze mną, gadu: 8393874 , ask: http://ask.fm/SwaggieLilly :) xx. 
Much Love x

15 komentarzy:

  1. tak masz rację...jak mogłaś w tym momencie przerwać ?! Ja się pytam! Zasadził Ci ktoś kiedyś kopa gdzieś ?! xd chyba nie .xd
    JEST CUDOWNIE, ZAJEBIŚCIE, WYŚMIENICIE, WSPANIALE .. EMM .. no wszystko co najlepsze można o blogu powiedzieć .
    Malik, ty mnie nie denerwuj, bo inaczej pogadamy xD
    pozdrawiam .xx

    http://onemistakewith1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze. Niech teraz Harry zagra sobie na uczuciach Zayn'a i wykorzysta do tego ich szefową. Babka leci na Hazzę, więc pewnie spokojnie dałaby mu się w jakiś tam sposób wykorzystać. Tylko tera pytanie. Czy Harry jest takim dupkiem jak Zayn i czy dałby radę?
    A za końcówkę to normalnie na stos z tobą. W takich sytuacjach się nie kończy. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z poprzedniczką... na końcówkę na stos z tobą:D Ale z tekst o pijanym i śmiejącym się Harrym podczas oglądania horroru masz wielkiego plusa:D
    Zemsta jest słodka??

    OdpowiedzUsuń
  4. So.. oh My GOd :D
    Awwww*_____* Masz plusa za "Leżałem na łóżku w pokoju hotelowym numer 69"--> zaczęłam się śmiać jak głupia (ja i te moje skojarzenia ^^).
    No i oczywiście za ten "gest" ze strony Zayna, gdy pożyczył Haroldowi koszulkę. Mm, takie rozczulające, mam nadzieję, że kierował się czymś więcej niż tylko dobrym wychowaniem.
    Końcówka spowodowała nagły wzrost ciepła w moim ciele, aż się przestraszyłam czy gorączki nie mam xD Malik rozwala system, przynajmniej mój ;D;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm... W TAKIM MOMENCIE SIĘ NIE KOŃCZY ! TO JEST ZABRONIONE WE WSZYSTKICH WOJEWÓDZTWACH W POLSCE ! MAM CI POKAZAĆ PAPIEREK ?! JA SIĘ PYTAM ?!
    Cudowny, zajebisty, boski, fenomenalny, wspaniały, wyśmienity, oryginalny *.* Cacko jednym słowem XD
    Myślę ze Harry wykorzysta to że leci na niego ich szefowa, ale jednak nie będzie miał w pełni serca tego zrobić Zayn'owi, ponieważ go KOCHA ^^ Zgadłam? Zgadłam?
    Trochę mnie Zayn w tym dziale zdenerwował, Perrie a później buzi buzi z Harrym ? Coś mi tu nie gra, tylko co...
    Wiec to na tyle. Czekam kochana na następny :) I życzę powodzenia w pisaniu!

    Ps: Wybacz świruje dziś, 7h z pewną koleżanką źle na mnie wpływa i są efekty XD

    OdpowiedzUsuń
  6. Że co!!!!!?? Ja się pytam jak ty mogłaś na tym skończyć ...Pisz szybko błagam..! Boski blog!! Czekam na kolejny rozdział !!! Zamorduje cię za końcówkę <33 !! :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Z ręką na sercu mówię, że ten rozdział był jak na razie najlepszy. Tak idealnie to wszystko opisałaś, jego uczucia. No magia po prostu. Nie jestem raczej za zemstą, choć w tym przypadku będzie ona dobra. Także czekam na kolejny. <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham.. no i oni mają być razem :)
    ksatioe

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczęłam to dzisiaj czytac i w chuj tak się wczytałam że sama nie wiem kiedy się rozdziały skończyły.
    Jak to czytam to z łatwością mogę sobie wyobrazic każdą sytuacje jtórą opisujesz.
    Po prostu się w tym zakochałam.
    To chyba miłośc od pierwszego wejrzenia <33
    Czekam na następny. Pozdrowienia Xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Idealne ! To jest idealne 1 Kocham to całym moim serduszkiem ! ♥ Naprawdę świetnie opisujesz te emocje i sytuacje, w których `szybko można się znaleźć ` oczywiście dzięki wyobraźni ! :) Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja już nie ogarniam Malika . xd no , ale zobaczymy jak to będzie <3
    Cześć, Pa :*
    Palinka .

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaaaa. Dawaj nowy rozdział :D jestem ciekawa co zrobi Harry : *

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam dwa zdania, a już widzę 69! Dziewczyno, zlituj się nade mną! Jak widze tą liczbę od razu zaczynam się chichrać! Proszę i dziękuję ! Fajnie piszesz, a tak na marginesie - masz TT? Jeśli tak to musisz mi dać link!

    OdpowiedzUsuń
  14. + 45% bardziej go lubię. OK
    'Styles ogarnij dupę, bądź silny' - te dylematy, kocham. <3
    jest pięknie i git majonez, ale.. on tak szybko wyzdrowiał, czy czytałam niedokładnie?

    OdpowiedzUsuń