niedziela, 20 stycznia 2013

Rozdział 17.

Z nadmiaru wrażeń aż zakręciło mi się w głowie. Siedząc na krześle wpatrywałem się w Zayn'a. Między nami panowała cisza, on jak mniemam powiedział to co miał do powiedzenia, a ja.. ja po prostu nie wiedziałem co mógłbym mu na to odpowiedzieć. Milion myśli wpłynęło do mojej głowy odkąd mulat wypowiedział te 3 słowa. Zastanawiałem się nad tym jak to w ogóle możliwe? Kiedy? Chciałem znać więcej tej historii, nawet jeżeli samo myślenie o tym mnie przerażało i wywoływało ból głowy. Malik rozglądał się po całym pomieszczeniu sprytnie unikając mojego spojrzenia.
- Zayn? - szepnąłem cicho.
- Wiem, że jesteś rozczarowany, wiem, że nie tego ode mnie oczekiwałeś - zaczął - to po prostu się działo, ja nie mogłem tego zatrzymać. - siedziałem cicho wsłuchując się w jego wyjaśnienia, chcąc zrozumieć to wszystko.
- Możesz mi o tym opowiedzieć? - zapytałem ostrożnie, nie chcąc na niego naciskać, wiedziałem, że to mogłoby się źle skończyć. - Jeśli nie chcesz, zrozumiem. - dodałem, ponieważ nie odzywał się przez dłuższą chwilę.
- Masz prawo wiedzieć. - powiedział spuszczając głowę w dół.
- Jeśli nie chce...
- Muszę. - szybko mi przerwał. Nie odpowiedziałem nic tylko skinąłem lekko głową dając mu znak, że jestem gotowy i może zaczynać. - To było 5 lat temu... - odchrząknął gulę w jego gardle, widziałem jak wraca wspomnieniami do tamtych chwil. - Pokłóciłem się z rodzicami. To nie była zwykła kłótnia. - wziął głęboki oddech po czym kontynuował. - Po niej zabrałem swoje rzeczy i wyszedłem z domu. Musiałem gdzieś przenocować.. Nie wiedziałem co mógłbym zrobić w środku nocy, ani gdzie mógłbym pójść. Jedynym ratunkiem w tej sytuacji był dla mnie dworzec, gdzie się udałem. Pierwszą noc spędziłem spokojnie, nikt mnie nie zaczepiał, nikt nie pytał, wszyscy tam mieliśmy swoją przeszłość i każdy to szanował. - przeczesał palcami swoje włosy. - Miałem swoje oszczędności, więc miałem za co kupić sobie jedzenie.. Ale to były tylko oszczędności nastolatka.. Szybko się skończyły. - widziałem jak mocniej zaciska szczękę. - I wtedy znalazłem ją..
Zayn przestał mówić, wpatrywał się w podłogę. - Ją? - zapytałem niechętnie.
- Clarie. - wycedził przez zaciśnięte zęby, a ja podniosłem moje brwi w zdziwieniu. Clarie? Tam? - Zaproponowała mi pracę. Tak, tą o której myślisz. Z początku nie chciałem o tym słyszeć, jak mógłbym być czyjąś zabawką od seksu? Ale z biegiem czasu stawałem się coraz bardziej głodny... Musiałem jakoś żyć, rozumiesz? - kiwnąłem twierdząco głową. - Poszedłem do niej i powiedziałem, że się zgadzam. A później.. - zaśmiał się nerwowo. - Później już miałem tylko kolejnych klientów. - jego oczy płonęły na samą myśl o tamtych czasach, ja wyobrażając sobie jego w takich sytuacjach... Cóż, też byłem wściekły.
I może nie chodziło tutaj o to, że tak zarabiał na życie, bardziej chodziło o to, że on sam zapewne tego nie lubił, on sam robił coś, na co nie miał ochoty, tylko po to, żeby przeżyć. Inni może i nawet go gwałcili, a on nic nie mógł z tym zrobić. Zacisnąłem mocno pięści na samą myśl o kimś, kto dotyka jego skóry, kto sprawia mu ból..
Jedyne czego nie rozumiałem to jakim kurwa cudem Clarie znalazła się na tym dworcu?
- Potrzebowała pieniędzy na rozkręcenie biznesu. - odpowiedział na moje pytanie, które wcale nie wyszło z moich ust. - Obiecała, że po wszystkim będę z nią pracował... Co teraz faktycznie robię.
Dziwka. Tylko to przychodziło mi do głowy, jak określić tą wredną szmatę.
- Jak to się.. - przegryzłem nerwowo wargę. - skończyło? - zapytałem dopiero teraz uświadamiając sobie, że to wciąż może trwać, na samą myśl o tym robiło mi się niedobrze.
- Rozkręciła firmę i oboje z tym skończyliśmy. - wyjaśnił szybko.
Nie mogłem na to nic powiedzieć, jedyne na co się zdałem to kiwnięcie głową, dając mu znak, że rozumiem.
Nie wiedziałem co mam teraz zrobić. Wiedziałem jedynie, że nie zostawię chłopaka siedzącego naprzeciwko mnie. Nie ważne jak wiele przeszedł w swojej przeszłości. Teraz jest moją teraźniejszością.
Wstałem z miejsca i zamknąłem okna, ponieważ w mieszkaniu zrobiło się zimno, a cały smród, który wywołałem gotowaniem, ustąpił. Wyciągnąłem z lodówki puszkę coli i otworzyłem ją, po czym wypiłem całą jej zawartość. Myślałem, że dzięki temu przestanę wyobrażać sobie pewne wydarzenia, które wchodziły do mojej głowy, ale nic z tego. Przed oczami widziałem bezbronnego Malik'a, który nie mógł nic poradzić na swój los. Było mi go żal, było mi żal jego przeszłości. Poczułem jak do oczu napływają mi słone łzy, chciałem je zatrzymać, ale pokusa uwolnienia ich była zbyt wielka, tak więc, stałem teraz przed lodówką, z colą w ręku i łzami kapiącymi po policzkach.
- Nie płacz. - usłyszałem za sobą łagodny głos mulata. - To nie było takie złe. - dodał. Skąd wiedział, że to mam na myśli? - Odwróć się. - odkładając pustą puszkę na blat, zrobiłem to co kazał. - Nie masz podstaw, aby mi współczuć. W każdej chwili mogłem z tego zrezygnować, rozumiesz? Mogłem zostawić to w cholerę i iść dalej włóczyć się po świecie. To nie było takie straszne, jak ci się wydaje. Czasami nawet znajdowałem w tym dobre strony. - uśmiechnął się do mnie, ścierając moje mokre policzki.
- Kocham cię, wiesz? - szepnąłem nie wiedząc dokładnie co powiedzieć.
- Ja ciebie też kocham. - uśmiechnął się delikatnie.
Staliśmy tak przez kilka sekund wpatrując się w siebie, po czym okazałem się słabszy niżeli myślałem, że w rzeczywistości jestem i to ja pierwszy wtuliłem się w ramiona Zayn'a. Chciałem, żeby wszystko było jak kiedyś, ale wiedziałem, że po tym wydarzeniu, niektóre rzeczy będą musiały ulec zmianie.
Malik odsunął się ode mnie i wziął w dłonie moją twarz, po czym szybko złączył nasze usta w delikatnym pocałunku. Mimo że, chciał go pogłębić, moje wargi sprzeciwiły się, tak, że skończyło się tylko na muśnięciu.
- Brzydzisz się mnie.
- Co?! Nie! Zayn, nie! - nieświadomy podniosłem głos, chcąc zapewnić go, że to jest akurat ostatnia rzecz, którą mógłbym do niego czuć. - Oczywiście, że nie. - powiedziałem, łapiąc go za rękę. - Po prostu.. - zatrzymałem się, nie wiedząc jak dokładnie zinterpretować to co czułem.
- Brzydzisz się mnie. - dokończył jeszcze raz, przez co moje zdenerwowanie sięgnęło zenitu.
- Powiedziałem, że się ciebie nie brzydzę i tak jest! - wrzasnąłem.
- W takim razie przeleć mnie. - powiedział łagodnym tonem, kompletnie mnie zaskakując.
- Chcesz, żebym co...? - zapytałem zwężając moje brwi.
- Chcę, żebyś się ze mną kochał. - powtórzył wciąż tym samym tonem.
Wiedziałem, że jedynym sposobem na potwierdzenie moich słów było złączenie naszych ust w namiętnym pocałunku, który przeobraziłby się w coś więcej, ale chciałem mu pokazać to w inny sposób. Właśnie wtedy zastanowiłem się nad swoimi uczuciami, naprawdę mógłbym czuć odrazę do tego czarnowłosego mężczyzny?
________
Zdaję sobie sprawę, że rozdział może się wam nie podobać, bo nie spędziłam nad nim dużo czasu, nie będę ukrywać, ale zawarłam w nim wszystko to co chciałam, żeby się znalazło. Jak myślicie, co zrobi Styles?
Muszę jeszcze powiedzieć, że historia Zarry'ego powoli dobiega końca... Ale to powoli hahah ;d. Liczę jeszcze co najmniej 5 rozdziałów, może więcej, ale na pewno nie mniej, mam już wszystko zaplanowane, więc teraz tylko pisać, pisać i pisać :D.
Całe szczęście za tydzień zaczynam ferie, co da mi możliwości do napisania czegoś.
Tak więc zostawiam was z 17 i do zobaczenia przy 18 :D.
LATERS BABY! :) xo.

7 komentarzy:

  1. Cudowny rozdział :) Uwielbiam twojego bloga, a 5 rozdziałów to stanowczo za mało! Weź się jakoś rozpisz, dziewczyno, bo piszesz genialnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, zajebiste :D Jak zawsze, zresztą :D Podoba mi się :) No i zaskoczyła mnie wiadomość, że to Clarie namówiła Zayna do.. do... no wiesz. Okropność -,-'
    Biedny Malik ;c
    I biedy Harold. Nie wyobrażam nawet sobie, co czuł. To musiało być strasznym ciosem dla jego uczuć ;/
    Jednakże mam nadzieję, że wszystko skończy się w miarę przyzwoicie.. No i cóż ten Harry znów wymyślił... Matko, nie doczekam się :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak się cieszę, że Harry go nie opuścił. Mam nadzieję, że teraz poradzi sobie z tymi uczuciami i bliskością Zayna. Świetny rozdzial.

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurde, jest faajnie, no . ;D Podoba mi się ten blog .. jestem ciekawa dalszego rozwoju akcji . ;d
    zapraszam również na mój ( BooBeareh ) i C.M blog, nie jest o zwykłym 1D. zapraszam . :
    http://lonely-and-strong.blogspot.com/

    BooBeareh xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Mogę Cię zamordować? Kto ci kazał w tym momencie skończyć ? :-P
    idź w cholerę ! hahaha, jest CUDOWNIE, trochę za krótko jak dla mnie ( jak zawsze z resztą, za dobrze piszesz! :] )
    Pozdrawiam . xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Co ty gadasz?
    Mi się straaasznie podoba!!! ( nie przeklinając )
    Lepiej tego wykombinować nie mogłaś!
    Jestem w niebo wzięta i szlak mnie trafił to skończyłaś na tak ważnym momencie.
    Zayn całkiem ciekawie się ustabilizował w biznesie. Całkiem 'dobry' plan.
    asdfghjkl - to teraz mam przez Ciebie w głowie.

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowny rozdział, cudowny blog.!
    ty jesteś cudowna.;D
    cudownie piszesz.;p
    kiedy będzie kolejny rozdział.?
    mam nadzieję że niedługo bo już nie mogę się doczekać.;D

    OdpowiedzUsuń