poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 20.

- Zabrałeś wszystko? - upewniłem się w drzwiach. Tak, Harry w końcu wraca do domu.
- Tak skarbie, mam wszystko. - przysunął się do mnie i delikatnie musnął moje usta. - Zmywajmy się stąd. - powiedział z uśmiechem na co tylko przytaknąłem. Także miałem dość tego szpitala.
Wyszliśmy na świeże powietrze, gdzie mój przystojny chłopak wziął głęboki oddech przez co szeroko się uśmiechnąłem. Miło było widzieć go w końcu w pełni szczęśliwego. Mimo że wielokrotnie przekonywał mnie, że wszystko okej, martwiłem się o niego. Wiedziałem, że miejsca takie jak to, nie wzbudzają w nim pozytywnych uczuć, szczególnie, że z tego co się dowiedziałem, w przeszłości, Harry jako mały chłopczyk, często lądował w szpitalach przez różnorakie choroby, więc wierzcie mi, byłem bardziej niżeli szczęśliwy widząc, że w końcu uśmiecha się szczerze. Spakowaliśmy walizkę Styles'a do mojego Audi, po czym zajęliśmy swoje miejsca w samochodzie. Tym razem to ja byłem kierowcą, ponieważ Harry był zmęczony, czym wcale się nie dziwiłem. Może leżenie w łóżku 24 godziny na dobę nie jest męczarnią, ale zdecydowanie jest wyczerpujące.
Nastawiłem radio na pełną głośność i chcąc poprawić humor loczka, zacząłem się wygłupiać za kierownicą, co całe szczęście załapał i chwilkę później razem 'tańczyliśmy' do jednej z piosenek.
Droga do domu nie zajęła nam więcej niż 30 minut, więc byliśmy w nim stosunkowo szybko. Mimo sprzeciwów Hazzy, wziąłem walizkę i z nim pod ręką weszliśmy do środka.
- Uwielbiam to mieszkanie. - chłopak uśmiechnął się.
- Aż tak bardzo się stęskniłeś? - zapytałem stawiając walizkę na podłodze i podchodząc do niego.
- Wierz mi, o wiele bardziej niż myślisz. - odwrócił się twarzą do mnie.
- Jak bardzo? - zapytałem wprost do jego ucha.
- Baaaaaaaaaaaaaaaaaardzo. - powiedział przeciągle, kiedy ustami znaczyłem linię od jego dołka pod uchem do ramienia.
Tak, byłem napalony. Tak, miałem na niego ochotę. Tak, chciałem go teraz przelecieć. Tak, zamierzałem to zrobić.
Całe szczęście, wszystko wskazywało na to, że mój chłopak także ma takową ochotę, co tylko przyśpieszyło nasze ruchy. W mgnieniu oka trzymałem go na swoich biodrach, jego nogi owinięte wokół moich, jego ręce mierzwiące moje włosy, przez co doprowadzał mnie do szału. Lubiłem mieć ułożone włosy, ale jeszcze bardziej lubiłem, kiedy dotykał ich Harry. Odsuwając się na chwilę od jego szyi, ustami zaatakowałem jego wilgotne wargi. Językiem szybko przedostałem się do wnętrza jego jamy ustnej, przez co miałem idealne pole do popisu. Najpierw przejechałem nim po wnętrzu jego polików, a następnie najdelikatniej jak potrafiłem, zrobiłem to samo z jego podniebieniem, przez co momentalnie się uśmiechnął. Uwielbiałem, kiedy to robił. Moje ręce błądziły pod jego koszulką, której zaraz się pozbyłem, a na widok jego umięśnionej klatki piersiowej cicho jęknąłem z rozkoszy. Był idealny. Jednak nie dane mi było dłużej podziwiać jego ciało, ponieważ szybko przyssał się do mnie ustami. Nasze języki zaczęły swoją własną walkę o posiadanie dominacji, ale nie trudno zgadnąć, że żadne z nas nie chciało odpuścić. Wciąż kroczyłem z nim do naszej sypialni, a kiedy w końcu się w niej znaleźliśmy, delikatnie położyłem go na łóżko, po czym przyssałem się do jego dolnej wargi. Smakował wyśmienicie. Nie chcąc tracić więcej czasu, szybko zacząłem odpinać jego rozporek.
- Zayn? - cichy jęk wydobył się z ust Harry'ego, kiedy moja dłoń przejechała po jego bokserkach, jego przyjaciel zawsze reagował tak samo, a mi wcale to nie przeszkadzało - wręcz przeciwnie. Uwielbiałem fakt, że tak na niego działam.
- Tak skarbie? - zapytałem przybliżając się do niego i delikatnie gryząc skórę jego szyi.
- Kupiłeś nowe łóżko? - wysapał przez przyśpieszone tętno.
- Yhym. - szepnąłem do jego ucha. - Wiesz co powinno się z nim teraz zrobić? - zapytałem najseksowniej jak potrafiłem. Chłopak odpowiedział mi skinieniem głowy, że nie ma pojęcia, przez co cicho się zaśmiałem i ponownie zbliżyłem swoje wargi do jego ucha. - Ochrzcić je kochanie. Ochrzcić. - językiem przejechałem po płatku, po czym delikatnie zagryzłem go na końcu.
Czułem jak przeleciała po nim fala pożądania, co dało mi jeszcze więcej chęci do tego, co zamierzałem zrobić. Już zamierzałem ściągać jego bokserki, kiedy niespodziewanie znalazłem się pod nim, a on siedział na mnie okrakiem. Spojrzałem na niego pytająco.
- Jesteś cały ubrany, nie sądzisz, że to niedorzeczne? - spytał wprost w moje usta, a ja wychyliłem się, aby zasmakować jego warg, ale ten skutecznie odchylił się w tył. - Nie tak prędko. - zaśmiał się i swoją pupą zjechał niżej, na moje kolana, nie omieszkał opuścić mojego penisa, bez swojego dotyku, nawet przez spodnie stał już na baczność.
Patrzałem na niego w skupieniu, bo jeśli mam być szczery, nie wiedziałem czemu miało to służyć, nie mógł po prostu odpiąć moich cholernych guzików i dać mi się pieprzyć do utraty tchu?
Harry spojrzał na mnie, po czym głośno się zaśmiał. Co jest tutaj takiego zabawnego?
- Uwielbiam kiedy się niecierpliwisz. - wyjaśnił, po czym zaczął odpinać guziki mojej koszuli. Jeden po drugim odsłaniały moją klatkę piersiową coraz bardziej, aż w końcu byłem w samych spodniach, bez koszuli.
Myślałem, że Styles zajmie się teraz spodniami, ale ku mojemu zaskoczeniu on przybliżył się bliżej mojej twarzy, po czym złożył na moich ustach delikatny pocałunek, który chciałem pogłębić, ale on znowu mi na to nie pozwolił. Ustami zaczął pieścić moją szyję, kiedy nagle do jego zabaw przyłączył się jego język, który doprowadził mnie do szaleństwa. Czułem jak mocniej ssie moją skórę, przez co z pewnością będę miał później malinkę, ale nie przejąłem się tym, pozwoliłem mu kontynuować. W końcu jego język zjechał niżej, otaczając moje sutki a następnie po mojej drabince zjechał niżej, wprost tam, gdzie zaczynały się moje spodnie.
- Harry. - wysapałem niecierpliwy.
- Cii kochanie. Spokojnie. - spojrzał na mnie biorąc do ręki guzik od moich spodni.
Jednym ruchem pozbył się ich i chwilę później zdobiły one podłogę dołączając do jego spodni. Teraz obaj byliśmy w samych bokserkach i jeżeli Harry myślał, że to on będzie dzisiaj tutaj rządził, to grubo się mylił. Kiedy przybliżył się do mnie, aby złożyć pocałunek na moich ustach, przyciągnąłem go za jego kark bliżej siebie i pogłębiłem nasze zabawy wsadzając swoją dłoń do jego bokserek. Jego przyjaciel był przygotowany, jak zawsze, przez co uśmiechnąłem się przez pocałunek. Jedną ręką puściłem jego kark i zjechałem niżej, aby pozbyć się jego bokserek, na co Harry mi pozwolił. Klękałem przed nim na podłodze, a on leżał na łóżku, na skraju wytrzymałości. Dłonią przesunąłem po całej długości jego penisa i nie czekając na jakikolwiek ruch, wziąłem go szybko do buzi, chciałem go poczuć. Językiem zacząłem obtaczać go całego czując jak robi się coraz twardszy. Jego jęki nad moją głową były moją ulubioną melodią. Swoje ręce położył na mojej głowie, przez co zwolniłem swoje ruchy. Nie lubiłem, kiedy to on wyznaczał tempo. To ja miałem to robić. Całe szczęście znał mnie na tyle dobrze, że wziął je z moich włosów, a ja znowu przyśpieszyłem swoje ruchy. Ssałem go zachłannie, tak, jakbym robił to pierwszy raz. Badałem każdy jego milimetr i wierzcie mi, czułem się z tym świetnie.
- Zaraz-dojdę-o-kurwa- wysapał między oddechami, co dało mi do zrozumienia, że jeszcze chwila, a nie wytrzyma, przez co zjechałem do jego żołędzi i mocno go zassałem, tak, że Harry doszedł w moich ustach.
Przełykając zawartość mojej buzi, pocałowałem czubek jego przyjaciela i szybko pozbyłem się moich bokserek. Przyssałem się do jego wilgotnych warg, a jego ręka spoczęła na moim penisie, przez co głośno jęknąłem wprost w jego usta. Brakowało mi jego dotyku.
Ścisnął go mocniej, przez co zacząłem oddychać nierówno. Zaczynałem się w tym zatracać, kiedy nagle jego dłoń przerwała swoją czynność.
- Chcę cię poczuć. - szepnął mi w usta, siadając na mnie okrakiem i nim miałem okazję zrobić cokolwiek, powoli opuścił się na mojego nabrzmiałego przyjaciela.
Był ciasny, przez co głośno krzyknąłem z rozkoszy. Zmusiłem się aby nie ruszać swoimi biodrami, wiedziałem, że z pewnością go to boli, ale nie chciał dać tego po sobie poznać.
- Jest okej. - szepnął do mojego ucha. - Jestem gotowy. - pocałował dołek pod nim, co pobudziło mnie jeszcze bardziej.
Szybko na niego naparłem, zmieniając naszą pozycję. Teraz to on leżał pode mną i bardzo podobał mi się ten widok. Oplótł mnie w pasie swoimi nogami, a ja powoli zacząłem się w nim poruszać. Czułem każdy kawałek jego ciała, całowałem jego szyję zaznaczając na nich swoją obecność, starałem się być delikatny, ale zarazem dać mu jak najwięcej przyjemności. W powietrzu dało się wyczuć seks, a nasze przyśpieszone oddechy tylko to potwierdzały. Czułem, że jestem na granicy wytrzymałości, ale nie chciałem kończyć tego tak szybko, musiałem się nim nacieszyć.
- Zayn. - głośny jęk Harry'ego spowodował, że zwolniłem swoje ruchy z obawy o niego. - Nie. - warknął. - Szybciej. - pouczył mnie, a ja zrobiłem jak chciał.
Nie minęła chwila, a on doszedł po raz kolejny dzisiaj, tym razem brudząc mój brzuch, ale nie przeszkadzało mi to, uwielbiałem ten widok. Ja także, nie byłem mu dłużny, po chwili opadłem zmęczony na jego ciało.
- To było. - zaczął Harry, ale zdążyłem go wyprzedzić, ponieważ wziął głęboki haust powietrza.
- Niesamowite. - dokończyłem i złączyłem nasze usta w delikatnym pocałunku.
Nasze oddechy powoli się uspokajały, a ręce Loczka krążące po moich plecach tylko mi w tym pomagały. Nie chciałem tego robić, ale musiałem, więc powoli wyszedłem z niego i położyłem się obok. On natomiast przykrył nas szczelnie kołdrą i wtulił się we mnie.
- Łóżko ochrzczone. - zaśmiał się.
- Jestem pewien, że na długo to zapamięta. - na moich ustach także malował się uśmiech.
Leżeliśmy przez chwilę w milczeniu, Harry rysował kółka na mojej klatce piersiowej, a ja przytulałem go do siebie blisko.
Jeżeli ktoś, pół roku temu, powiedziałby mi, że zakocham się w kimś do szaleństwa, najprawdopodobniej wyśmiałbym go. Teraz, mając obok siebie kogoś, kogo kochałem najbardziej na świecie, mogłem spokojnie powiedzieć, że miłość istnieje, a my musimy tylko poczekać na odpowiednią osobę, która wypełni pustkę w naszym sercu.
________
Okej, wracam. Przepraszam, że tak długo zajęło mi pisanie tego rozdziału, ale miałam blokadę. Przepraszam za to naprawdę, nie chciałam, żeby to tak wyszło ;/. Jednak teraz wracam i za tydzień powinna być nówka :). Zdaję sobie sprawę, że mogą być błędy jakieś, bo nie poprawiałam tego rozdziału, chciałam Wam go jak najszybciej dodać.
Także no tego. Przepraszam jeszcze raz.
Dodam jeszcze tylko, że blog ma już ponad 17 tysięcy wyświetleń WOW ;D.
Kocham Was ;) x.

13 komentarzy:

  1. no nareszcie się doczekałam tego rozdziału.;p już myślałam, ze porzuciłaś tego bloga, a nie przeżyłabym.;D
    cudowny rozdział.;D
    czekam na kolejny.;p

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja powiem *ffhfjjdsg fhgsgjj* tyle w temacie. Co ty na to żeby kupili jeszcze nową kanapę a może komodę, wiem! Nowe mieszkanie, wiesz będzie dużo miejsc do ochrzczenia:p

    OdpowiedzUsuń
  3. fgjghsfhbfdh.. AAAAaaa.... Marcelaa.. Za co Ty przepraszasz? Może długo nie dodawałaś, ale opłacało się czekać. Cudowny i jak zawsze czytałam z wielkim zainteresowaniem. Kocham Cię. I zgadzam się z FiFi, nowe mieszkanie to dobry pomysł. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. jejku ale ty cudownie piszesz *.*
    jestem tu pierwszy raz i dzisiaj biorę się za czytanie opowiadania od początku ;>
    ten rozdział naprawdę dobry ;]

    zapraszam do mnie , dopiero zaczynam ; http://lofkionedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałam to jakieś zajebiście skomentować, ale nie mogę wyjść z podziwu dla Twojego zacnego kunsztu pisarskiego ♥ Kocham ♥ Przepiękny rozdział *-*

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedy kolejny rozdział tego cudownego opowiadania ? <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Proszę napisz kolejny. Błagam <333 Ja to kocham <333

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy kolejny ?

    OdpowiedzUsuń
  9. skończyłas z tym opowiadaniem? ;c

    OdpowiedzUsuń
  10. Czemu nie dodajesz nowych rozdziałów?? :(

    OdpowiedzUsuń
  11. przepraszam za spam:
    Kalifornia. Stan wielu plaż, wysokich fal i wielkich marzeń. Vivian, Mia, Niall, Zayn, Harry i Liam to grupa przyjaciół, którzy kochają surfować. Wydaje im się, że nie ma dla nich żadnego zagrożenia, a mistrzostwa będą należeć właśnie do nich. Wszystko się zmieniło. Do San Francisco przyjeżdża rodzeństwo. Carly i Louis Tomlinson są zaawansowanymi surferami, którzy planują wygrać tegoroczne zawody. Oboje nie przejmują się, że będą musieli rywalizować z innymi świetnymi surferami.
    Co wyniknie ze spotkania się grupy przyjaciół i rodzeństwa Tomlinsonów?
    Czy między uczestnikami zawodów oprócz rywalizacji pojawią się uczucia?
    Dadzą radę utrzymać więzi przyjaźni przy chęci pokonania siebie nawzajem?
    Jak skończy się ta przygoda?
    Zapraszam na pierwszy fan fiction, w którym 1D są surferami!
    http://blue-wave-california.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń