wtorek, 9 października 2012

Rozdział 8.

Środa, niby normalny dzień, ale od początku towarzyszył mi przeogromny uśmiech na twarzy, robienie jakiejkolwiek czynności, sprawiało mi radość. Tak, to wszystko spowodowane było wydarzeniami z dwóch ostatnich dni. Malik siedział w mojej głowie i nie zanosiło się, żeby miał z niej wyjść, co nawet mi nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie! Chciałem o nim myśleć, bo myślałem nadzwyczaj pozytywnie, co zdarzyło się pierwszy raz od dłuższego czasu, ale zasłużył na to bez dwóch zdań. Ten dzień nie zapowiadał się ciekawym, siedzenie w domu, przed telewizorem lub laptopem z kubkiem gorącej czekolady z pewnością nie należało to pasjonujących czynności. Tak naprawdę spędzałem go w domu bez żadnego powodu i mimo, że powinienem mieć wyrzuty sumienia, że nie siedzę teraz w pracy i nie piszę nowego artykułu, to nie miałem ich. Po porannej toalecie, wróciłem do łóżka, gdzie wspominałem wczorajszy dzień. Po pracy zgodnie z planem miał do mnie wpaść Malik, co też się stało. Jako, że teoretycznie jestem chory, musieliśmy zostać w hotelu, bo jak wytłumaczyłbym to, że jestem teraz w kinie, lub w jakimkolwiek innym miejscu, a nie leżę wymęczony chorobą w domu, przed kimś z pracy? Nie dało się, więc wspólnie stwierdziliśmy, że oglądanie filmów, również będzie ciekawym zajęciem, cieszyłem się z tego, bo spędzenie całego popołudnia z nim wydawało się wspaniałe. Całe szczęście tym razem wyszło na moje i zamiast oglądania jakiś beznadziejnych horrorów, obejrzeliśmy komedię, naprawdę dobrą komedię, podczas której oboje pękaliśmy ze śmiechu, co prawda, na początku było trochę niezręcznie, ale z czasem się oswobodziło i miło spędziliśmy te kilka godzin. Niestety, co dobre, szybko się kończy i nie wiedząc kiedy Zayn musiał już wracać do siebie, a mnie pozostawił z jedną myślą... Mianowicie, może powinienem przeprowadzić się do niego już teraz? Nie łatwo było się z nim wczoraj żegnać, szczególnie, że dzisiaj mieliśmy się nie zobaczyć, przez pracę, bo Zayn miał teraz takowej mnóstwo. I mimo, że chciałem, to nie mogłem tego zrobić, bo wciąż uważałem, że to za wcześnie, a jeśli to jest faktycznie to, to nie powinno się z niczym śpieszyć. Tak, więc, bez entuzjazmu postanowiłem zostać jeszcze trochę w hotelu. Miałem właśnie włączać komputer, kiedy niespodziewanie dzwonek rozbrzmiał po całym pomieszczeniu, nie łatwo zgadnąć, że moją pierwszą myślą, odnośnie tego kto to może być, był Zayn. Od razu wyskoczyłem spod kołdry i pobiegłem w kierunku drzwi i aż sam chciałbym zobaczyć swoją minę, kiedy przede mną stanęła moja szefowa. Przełknąłem głośno ślinę i zaprosiłem ją do środka, chociaż najchętniej wygoniłbym ją stąd, wcześniej sprzedając jej kopa w dupę, tak mocnego, aby raz na zawsze dała mi święty spokój.
- Jak się czuje mój pracownik, lepiej? - zwróciła się do mnie rozsiadając wygodnie na kanapie, zachowywała się tak, jakby właśnie była u siebie, a to ja byłbym jej gościem, bo stałem w bezruchu w pokoju spoglądając na nią.
- Tak lepiej, o wiele lepiej, dziękuję, że pytasz. Co Cię do mnie sprowadza? - niegrzecznie, wiem, ale po co miałbym owijać w bawełnę i bawić się w bycie miłego skoro tak naprawdę, baba działała mi już na nerwy? Nie było powodu i mogła mnie nawet za to zwolnić, nie obchodziło mnie to, miałem jej po prostu dosyć, to nie pierwszy raz, kiedy nie chce się odczepić, owszem, jej 'zaloty' z początku były miłe, ale wszystko jest do czasu.
- Pomyślałam, że chciałbyś spędzić ten dzień z bratnią duszą i przyniosłam jedzenie no i oczywiście lekarstwa dla Ciebie, bo z tego co ostatnio widziałam, jesteś goły i wesoły, jeżeli o tabletki chodzi. -  Boże, rozumiem, zrobiłem źle, ale nie karaj mnie tak za to, czy naprawdę będę musiał spędzić z nią CAŁY dzień?! I to z bratnią duszą, oh really? Moją bratnią duszą z pewnością nie jest Clarie, ale przecież nie powiem jej tego, muszę udawać miłego i chociaż z początku tak nie myślałem, to teraz zmieniłem zdanie. Zostanie teraz bez pracy, nie byłoby fajne.
- Eh, no tak faktycznie nie mam żadnych tabletek, to miłe, dziękuję. - uśmiechnąłem się do niej, niechętnie, ale to zrobiłem, już nigdy więcej nie użyję kobiety, do tego, aby wzbudzić czyjąś zazdrość, nigdy. - A co z pracą? Zostawiłaś wszystko, tak po prostu? - w końcu odzyskałem resztki nadziei, że kobieta da mi spokój, niestety, marnej nadziei..
- Poradzą sobie beze mnie jeden dzień, nie martw się. - uprzejmie mi to wyjaśniła, a ja najchętniej zacząłbym płakać, naprawdę będę musiał przez to przejść, ale spróbujmy znaleźć w tym jakieś pozytywne strony.
Po 1 przyniosła mi jedzenie, a moja lodówka świeci pustkami, oczywiście mógłbym zamówić coś do pokoju, ale zapłaciłbym za to niemałe pieniądze. Po 2, zdradzi mi czego mniej więcej oczekuje od mojego i Zayn'a projektu, a przynajmniej postaram się tego wypytać. Po 3 może nie będzie mi się tak bardzo nudziło, chociaż nie, to nie jest odpowiedni argument, wolałbym już umrzeć z nudów niżeli spędzić z nią kilka godzin. I chociaż chciałbym znaleźć jeszcze jakieś pozytywne strony tego spotkania, to nie udało mi się tego zrobić, przez natłok tych negatywnych. Usiadłem obok niej i zacząłem wsłuchiwać się w jej wypowiedź o swoim życiu towarzyskim, od roku z nikim nie była, jej ostatni chłopak okazał się palantem, super, świetnie, tylko po co mi to mówisz? Mam współczuć? Chyba nie jestem w tym najlepszy. Mimo moich wewnętrznych monologów, siedziałem i udawałem zainteresowanego jej gadaniem, nawet wysiliłem się do śmiania się z tych suchych żartów, którymi serwowała na lewo i prawo, co jakiś czas wymuszałem napady kaszlu, które pozwalały mi przez moment nic nie mówić. Całe szczęście mój telefon zaczął dzwonić, a ja w końcu mogłem porozmawiać z kimś, kto by chociaż w połowie zrozumiał moje położenie. Spojrzałem na wyświetlacz, na którym widniało imię 'Zayn', momentalnie moje kąciki ust podniosły się do góry, tworząc uśmiech, ale nie ten wmuszony, tylko ten szczery. Już chciałem odebrać, jednak Clarie w niewiarygodnie szybkim czasie wyrwała mi mój telefon z dłoni i to ona zaczęła rozmawiać z Malik'iem.
- Przepraszam, Harry nie może teraz rozmawiać, jest zajęty, oddzwoni później, cześć! - wypowiedziała na jednym tchu i cała zadowolona z siebie oddała mi telefon, a moje hamulce w stosunku co do niej, nagle straciły swoją wartość i bez żadnych skrupułów zacząłem swoje przemówienie, które z pewnością nie należało do najprzyjemniejszych.
- Clarie, co ty robisz?! Nie dość, że na siłę wpraszasz się do mojego mieszkania, a tak w zasadzie to do tej małej klitki, która ma jeden pokój, kuchnie i łazienkę, to jeszcze dodatkowo zabierasz mi mój własny telefon i oznajmiasz komuś, że jestem zajęty, kiedy nie jestem?! Co jest z tobą nie tak?! - wykrzyczałem zirytowany i zabierając swój telefon wtargnąłem do łazienki, gdzie spróbowałem oddzwonić do Zayn'a, niestety na marne, ponieważ odrzucał moje połączenia.
Cały nabuzowany wyszedłem z tej nieszczęsnej łazienki, chcąc porozmawiać z brązowooką, sam dokładnie nie wiem o czym, przepraszać chyba nie miałem za co, jednak nawet nie musiałem się nad tym szczególnie zastanawiać, ponieważ w pomieszczeniu nie było już Clarie. Złapałem się za głowę, nie mogąc uwierzyć w cały ten syf, który tworzy się po raz kolejny w moim życiu. Postanowiłem zignorować moją szefową i zająć się w tym momencie ważniejszą osobą w moim życiu, którą niewątpliwie był Zayn. Dzwonienie do niego kolejny raz i tak nie przyniosłoby żadnych rezultatów, więc wysłałem do niego sms'a:
Zayn, to nie tak jak myślisz, proszę przyjdź do mnie, a wszystko ci wytłumaczę.
Mając nadzieję, że Malik da coś sobie wytłumaczyć, opadłem zrezygnowany na łóżko. Fakt, zareagowałem trochę za ostro w stosunku do Clarie, ale cholera, mój telefon to moja własność, ona też powinna się kontrolować. Dodatkowo Zayn, jeśli coś się między nami przez to zepsuje, to naprawdę nie będzie zbyt ciekawie, szczególnie, że to dopiero początek naszego odbudowywania wszystkiego, a już się większość psuje, świetny początek, prawda?
________
Hejo! :).
Wiem, rozdział miał być w weekend, ale cóż, nie wyrobiłam się, no i przyznam się bez bicia, tutaj chodziło o moje lenistwo, nie bijcie xD.
Ósemka wyszła, jak wyszła, ale chyba nie jest najgorzej, prawda?
No i tak w zasadzie to mam złą wiadomość (przynajmniej tak mi się wydaje) w niedzielę rano wyjeżdżam do Czech na obóz (chyba można to tak nazwać) anglojęzyczny, no i nie będę miała dostępu do internetu, no i tak samo czasu, żeby coś napisać, będę tam aż do soboty, czyli przez cały tydzień, także kolejny rozdział również nie pojawi się przez ten czas. Możecie się go spodziewać jakoś w poniedziałek (22.10), chociaż przed wyjazdem postaram się tutaj dodać jeszcze dziewiątkę, nic nie obiecuję, ale będę się starała to zrobić.
Tak, więc zostawiam was z ósemką i do dziewiątki!
Bye! ;) x.

13 komentarzy:

  1. No rewelacja, jak każdy poprzedni (:
    Dlaczego każesz nam tak długo czekać na nowy rozdział? ;c

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah, ta baba tak mnie irytuje, chyba nawet bardziej niż Harry'ego. no ja już się domyślam, co Zayn zrozumiał z zaistniałej sytuacji. Biedak ;c
    Niesamowity rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ah, wkurwia mnie szefowa .. baba głupia -,-
    rozdział cudowny, cudowny, cudowny .. : D awwwww. *_____*
    aż tak długo? ech, no trudno/ WYTRZYMAM, jakoś dam radę.
    Pozdrawiam, xx .

    OdpowiedzUsuń
  4. No z tym telefonem przesadzila ! Dlugo mam czekac na nastepny rozdzial ? Biedny Zayn...

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierdolona szefowa co jej do łba wleciało :O Ma coś ona tam ?! Doobra hamuję się -,- Świetny rozdział, super że pojawił się wcześniej xD
    Czekam na nn , Pozdrowienia Xx
    Zapraszam do mnie : http://torn-bromance.blogspot.com/2012_10_01_archive.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże nie znoszę tej kobiety, aaa fochów Malika też :D
    I co teraz on będzie zgrywał niedostępnego proszę cię niech on się ogarnie i trochę zaufa Hazzie

    OdpowiedzUsuń
  7. No i teraz Zayn się wkurzy ....

    Czemu ty mi to robisz ? Ja nie wytrzymam aż do poniedziałku ; ((((((

    OdpowiedzUsuń
  8. No dobra, rozumiem, Zayn mógł być zdenerwowany, no ale przecież Harry też przez niego dużo wycierpiał!
    Ah, ta pokręcona osobowość bohaterów!:p
    Świetnie piszesz!:) Bardzo mi się podoba styl jakiego używasz i to, że zwracasz uwagę na interpunkcję, pod której względem jest nad wyraz wyczulona :)
    Czekam na następny:)
    Weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  9. aww, uwielbiam to jak piszesz! jesteś cudowna. serio. wkurza mnie ta szefowa, dobrze, ze Hazza ją spławił. Wkurzyła mnie z tą akcją z telefonem i to bardzo. Mam nadzieje, że Zayn da sobie przetłumaczyć i mam nadzieje, że wyrobisz się przed wyjazdem do Czech, bo ja nie wytrzymam tak długo bez rozdziału! tak więc życzę weny i udanego pobytu. Ale najpierw napisz! xd + zapraszam na mojego bloga (Narry) http://tonightwepretenditslove.blogspot.com/ . Dann x

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie dziwi, że Zayn nie poznał głosu swojej szefowej przez telefon. Druga sprawa jest taka, że Harry przebaczał mu jego występki a on nawet nie chce odebrać od niego telefonu. Chociaż z drugiej strony Harry od razu zaczął się tłumaczyć co oznacza, że jeśli ktoś się tłumaczy jest winny.

    http://ruletheworldourslove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne jak zawsze.
    Zapraszam do sb:
    larrystylinsonforeverinmyheart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. jej. jestem pod wrażeniem ;o super! no nic, pozostaje mi tylko czekać na nn.. zapraszam też do siebie :) http://i-will-be-ur-man.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. o jaa, ta Clarie jest pojebana ; o myślałam ze normalnie czyms rzuce jak przeczytałam ze to ona wyrwała Harry'emu telefon z ręki i jeszcze powiedziała ze jest zajęty, lol oby Zayn i Harry sie pogodzili ;/ <3

    OdpowiedzUsuń